środa, 23 listopada 2011
Handel HWV 56 - "Messiah" - Boston Baroque, Martin Pearlman [22-23 listopada 2011]
Hmm ... uwielbiam Pearlmana - za Bacha, za Monteverdiego. To jest bardzo dobry "Mesjasz" ale ... to nie to. Miejscami za wolno, miejscami za słabo, za mało dramaturgii... włosa na grzbiecie nie jeży.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Ives - Symphonies Nos. 1 & 4 - Andrew Litton, Dallas Symphony Orchestra [21 listopada 2011]
Trochę chronologii: 1. Symfonia z lat 1898-1901, 4. z lat 1912–18; po przeróbkach w 1924–26.
Dla ciekawych kapitalny - jak zwykle w Hyperionie - booklet:
http://www.hyperion-records.co.uk/dc.asp?dc=D_CDA67540&vw=dc
Pierwsza - klasycznie neo-romantyczna - niezwykle ciekawa. Krótka, treściwa, wciągająca. Brzmi w niej cała europejska klasyka. Niepokojąco - niestety - wyziera z niej ... Mahler, którego - jeszcze bardziej 'niestety' - dużo więcej w Czwartej. A ta już dużo mniej mi się podoba.
Na okrasę - na koniec - 'Central Park in the Dark'.
niedziela, 20 listopada 2011
Handel HWV55 - "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" - Robert King [20 listopada 2011]
Dziwna sprawa... bo chyba w wyborze "L'Allegro" PK ma rację - mimo tego koszmarnego "boy soprano"! Całość u Gardinera chyba jednak brzmi nieco lepiej - ma mocniejszych solistów i mocniejszą orkiestrę. Mimo niemal 20 lat różnicy! JWG - 1980, King - 1999... Długą - i tak szkoda, że w najlepszym miejscu przerwaną! - drogą dochodził King do swego Handla. Do czegoś takiego, czym mógłby się Gardinerem mierzyć. Niestety - "L'Allegro" choć jużdo miary się nadaje - w rezultacie nieco przy tym starym wyjadaczu blednie. Ale mimo to wszystko - to znakomita płyta!
piątek, 18 listopada 2011
Handel - Organ Concertos Op.4 - Richard Egarr, Academy of Ancient Music [18 listopada 2011]

Widać tak musi być, że zostawiając tę płytę na J3, będę jej słuchał co kwartał lub co pół roku. Anie nie zostawić jej - to byłaby zbrodnia! Zaraz obok koncertów z opusu 7. to najpiękniejsza muzyka na świecie.
I koronny dowód, że wykonawstwo tzw. "muzyki dawnej", po uporaniu suę z ekstremami i ahistorycznymi pomysłami, zmierza w dobrym kierunku. I że każdy może się tego w końcu nauczyć! Ewolucja, jaką przeszła AAM jest wprost trudna do uwierzenia. GENIALNA płyta!
czwartek, 17 listopada 2011
Handel - "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" HWV55 - Gardiner [17 listopada 2011]
Jak zapytałem PK, jakie nagrania oratoriów GFH by zabrał ze sobą "bezludną wyspę" - niemal na czele listy wymienił to nagranie. Hmm ... ja bym go jednak nie zabrał. Nagrania - tej konkretnej interpretacji - bo samo oratorium jest znakomite - nie ma sporu.
Handel napisał je niemal równo w dwa tygodnie! Dosyć ciekawy zabieg zastosował tutaj autor libretta - Charles Jennens - wykorzystał dwa poematy Johna Miltona - tytułowe "L'Allegro" i "Il Penseroso", i by powiązac je w spójną całość - dopisał trzecią część "Il Moderato". Może nazwa oratorium nie jest tutaj najbardziej właściwa - jest to bowiem 'pastoral ode'.
Muzyka jest fantastyczna, nagranie brzmi przednio mimo, że już stareńkie! (1980), EBO Gardinera grają znakomicie. Zresztą kogo tam nie ma!? Standage, Goodman, Caudle, Steele-Perkins .... śmietanka angielskiej "Early Music", trzon większości porządnych orkiestr. Oni wszyscy z Niego - z JEGa.
I tylko gdyby nie ten nieszczęsny Michael Ginn - "boy soprano" .... w chwili nagrania 12-latek. Mało tu go w sumie ale i tak za dużo. Jak dla mnie - po prostu psuje całość. Na szczęście u Kinga wszystkie trzy soprany to będą kobiece głosy.
wtorek, 15 listopada 2011
Handel - "Israel in Egypt" HWV54 - Gardiner [15 listopada 2011]
Uh! Dzieje się tutaj bardzo dużo. Prócz naprawdę wielkiego wykonania "Izraela w Egipcie" w komplecie "The Ways of Zion do Mourn" (Funeral Anthem for Queen Caroline, HWV 264) [mroczny, dostojny, rozdzierający ... przywołujący na myśl Purcella] i wywołujący ciarki na plecach "Zadok the Priest" ('coronation anthem, HWV 258).
To są te właśnie chwile, gdy Handel po prostu ściska za gardło, zapiera dech i nieprzytomnie zachwyca. Gdy pokazuje swoją wielkość, swój niebotyczny geniusz.
I to jest niezwykle reprezentatywna próbka jego możliwości, w trzech różnych gatunkach. Wielkie chóralne oratorium, nowatorskim jak na swoje - i chyba nie tylko - czasy. W którym bohaterem jest właśnie tenże "lud Izraela", reprezentowany przez chór. Cudny anthem, którym Handel udowadnia, że pretensje do przejęcia orfeuszowej liry po Purcellu, to nie jakiś wybryk. I porywający "Zadok". Towarzyszący od tamtych czasów każdej brytyjskiej koronacji. I każdemu meczowi Ligi Mistrzów!!!
Handel HWV 53 - "Saul" - McCreesh [14-15 listopada 2011]
Kolejny "Saul" po Gardinerze .... rewalacyjny! Jak dla mnie - jeszcze lepszy od JEGa. Jaka obsada! Jak grają! Jakież genialne te wstawki z organami! Jaki ten Scholl wspaniały! I pomyśleć, że od tego czasu nagrywa wyłącznie recitale.... Żal straszliwy...
Fenomenalne oratorium - może i ciekawsze od 'Mesjasza' - ogranego na wszelkie sposoby i całkowicie niesłusznie wyniesionego ponad wszystkie pozostałe.
To jest naprawdę pyszna interpretacja .... pora na Jacobsa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

