poniedziałek, 14 listopada 2016

Vivaldi - "Motezuma" RV 723 - Il Complesso Baocco, Alan Curtis [13 listopada 2016]


Zbierałem się do tego nagrania miesiącami ...
Ale powód był nie byle jaki.
Ponieważ posiałem pierwszy egzemplarz "Koncertu barokowego" Alejo Carpentiera - kupiłem nowy i postanowiłem tę książeczkę przeczytać po raz kolejny - słuchając tegoż "Montezumy"!
I albo czytałem coś innego (najczęściej) albo czegoś innego słuchałem.
Przyszła pora i spędziłem z Carpentierem, Montezumą et consortes całą niedzielę!
O czym jest ta opera (czy może raczej jej libretto) a może lepiej: o czym nie jest - napisał idealnie sam Carpentier.

Soliści - "Och i Ach" - Priante, Mijanovic, Beaumont, Basso, Kalna i Invernizzi. Nagrania dokonano - niemal dokładnie 11 lat temu - w Palazzio Doria Pamphili w położonym niedaleko na północ od Rzymu San Martino al Cimino. (wg. Google'a bardzo ładna okolica ...) {Małe 'polonicum' przy okazji - w styczniu 2013 w Krakowie z Modo Antiquo Sardellego,  partię Mitreny śpiewała Delphine Gallou (!)}

Ta hiper-kolonialna opera - wręcz pro-konkwistadorska jeśli chodzi o wymowę libretta (Girolamo Giusti) - jest muzycznie znakomita. A to wykonanie jest arcyprzednie! Na pewno jedno z najlepszych, jakie wyszło spod batuty Curtisa.
Znakomita opera i świetne wykonanie; słuchałem jej chyba trzy razy z rzędu.



środa, 9 listopada 2016

"Bal au temps des Valois. Jean d'Estree & Nicholas du Chemin 1559" - Compagnie Outre Mesure, Robin Joly [8-10 listopada 2016]


Uwielbiam takie projekty i takie wydawnictwa! Bo naprawdę wszystkim wykonawcom, producentom ... wszystkim zaangażowanym w jej powstanie należy się głęboki ukłon do samej ziemi.
Płytowy zapis - bez wątpienia - dużego choreograficznego przedsięwzięcia, które miało na celu przedstawienie tytułowego balu na dworze Walezjuszy (skądinąd jakże ciekawie zapisanych w polskiej historii...)



wtorek, 8 listopada 2016

Nemanja Radulović - "Bach" [7-8 listopada 2016]


Znak czasów .... Ani słowa na okładce 'z kim' Nemanja gra, ani 'co' gra. Jakby 'Bach' i 'Radulović' to był równoważniki ...
Patrząc właśnie na okładkę tej (a i poprzedniej) płyty, zastanawiałem się czy prawdziwym jej wykonawcą nie będzie niejaki "Rudicule'ović' ale nie było tak źle.
Po dwóch płytach z nurtu 'Bach all'italiana' dopadło mnie wykonanie w stylu ... 'Bach alla'hungaresca'. Zdecydowanie 'hungaresca', bo NR pociąga miejscami smykiem dokładnie tak, jakby grał czardasza, czy przy cygańskim ognisku przygrywał do wieczornej zabawy.

Program: koncerty BWV 1043 i i 1041, z naprawdę genialną wersją Toccaty i Fugi d-moll (565), Gavotte z 3-ej Partity (1006), koncert na altówkę/wiolę c-moll i na zakończenie wersja Chaconne z 2-ej Partity (1004).

{Puszczam w pokoju ponownie Toccatę; moja room-mate: "Piąta?!" Nie piąta - odpowiadam. "Ściągali od siebie..." dodaje..."Aaa to w ogóle coś węgierskiego!" :D}
No i proszę...

Zabawna sprawa - Radulović (urodzony w Belgradzie - dla jasności) jest rówieśnikiem Aliny Ibragimowej. I jest bez wątpienia znakomitym skrzypkiem. I tutaj chyba podobieństwa się kończą. Pod skrzydłami DG Nemanja staje się takim młodym Lang Langiem. "Młodym" bo LL dojrzał i bardzo się zmienił. Przestał być showmanem a stał się znakomitym pianistą (film o nagrywaniu 2 koncertu Prokofieva!). Ta płyta może być przełomem dla NR, pod warunkiem że szefowie DG przestaną go sprzedawać jak młodego-ekstrawaganckiego-dobrzewyglądającego geniusza.
Bo jest tutaj kilka niewiarygodnie pięknych momentów (fakt- pikantnych!), jest energia i wielki talent. Kapitalna muzykalność i wyobraźnia. Jest szansa na powtórkę z Lang Langa. Jesli kolejnej płyty nie nagra z czardaszami ....

Co do czardaszy.... Sporo Nemanji na Spotify - np. płyta 'Apres un reve', na której m.in gra Tańce Rumuńskie Bartoka ... I jak gra .... A jak fajnie czuje te wszystkie barbarzyńskie klimaty - słychać na "Journey East"!

"Bach all'italiano" - Simon Borutzki & Ensemble [7-8 listopada 2016]

 {900 post....! :)}

"Bacha all'Italiano" ciąg dalszy ale tutaj już jest sprawa jasna i prosta, bez kontekstów, podtekstów i (drobnych) interpretacyjnych nadużyć.
Fenomenalny Simon Borutzki wykonuje w transkrypcji na flety proste koncerty Vivaldiego i Marcello, które sam Bach transkrybował na klawesyn i organy! I okrasza to wszystko 'Koncertem Włoskim' JSB. Aranżacje są autorstwa solisty i klawesynisty - koncertującego m.in. a AAMB - Clemensa Flicka.
Już nie pamiętam, co mnie zmobilizowało do podjęcia ryzyka i kupna tej płyty (Qobuz)  - ale bardzo było warto. Nigdy wcześniej o SB nie słyszałem, podobnie jak o trójce towarzyszących mu muzyków. SB gra na ....3 fletach altowych, 2 sopranowych, flecie tenorowym i ....czymś co określa się jako 'voiceflute' [pierwsze dwie części koncertu G-dur (BWV 973)].
I tak naprawdę, kolejnego dnia, jak już posłuchałem tych trzech płyt i wieczorem i w ciągu dnia - to ta podoba mi się najbardziej.

Bach - Violin Concertos - Alina Ibragimova, Arcangelo, Jonathan Cohen [7-8 listopada 2016]


Bachowski wieczór co się zowie ...
Trzy jakże inne, a jakże dobre i ciekawe płyty. I jakże - przynajmniej dwie z nich - kontrowersyjne.
Po kolei.

Ulubiona skrzypaczka spotyka się z ulubioną 'dawną kapelą' szefów wytwórni Hyperion.
Dostajemy tutaj pięć koncertów BWV: 1041, 1042, 1055, 1056 i 1052 (trzy ostatnie odtworzone z oryginalnych bachowskich transkrypcji na klawesyn z orkiestrą).
AI zachwyca od samego początku! Przecudne jest brzmienie jej skrzypiec, przecudna gra, niewiarygodna lekkość i precyzja! Trochę goni, chociaż nie przesadnie, ciąży jej może Ale .. zaraz, zaraz ... co oni grają - Bacha czy Vivaldiego???
Skąd ta lutnia, która - na dokładkę - miejscami brzmi jak gitara???
Niezbyt to przypomina 'klasyczne' wykonania koncertów JSB ... ale to intryguje i wciąga! W końcu jest rzeczą znaną, że Bach poważał AV i inspirował się jego koncertami. Można zatem sobie nieco pofolgować i zagrać Bacha przyprawionego ma modę włoską. Taki Bach 'a la maniera italiana'  może być nieco dyskusyjny jak ale fantastycznie się tego słucha. Arcangelo to naprawdę grupa wybitnych muzyków! Razem z AI nagrali płytę znakomitą.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Stravinsky - "The Rite of Spring", "Petrushka" (1911) - Bergen Philharmonic Orchestra, Andrew Litton [4-7 listopada 2016]


Całkiem niechcący "uczciłem" rewolucję październikową w najlepszy z możliwych sposobów! :D

"Święto Wiosny" to jedna z moich pierwszych płyt. Radziecka "Melodiya", brunatno-złota okładka, płyta gruba i ciężka, muzyka która mną wstrząsnęła i zachwyciła od samego początku. Nie pamiętam wykonawców - na pewno też byli "radzieccy". Słuchałem niemal do zdarcia.

To bardzo dobra, naprawdę znakomita płyta. Chociaż mam jednak wrażenie, że przede wszystkim "Święto", ale chyba także "Pietruszkę" słyszałem w lepszych wykonaniach. Że odłożyło się mojej pamięci to "coś", co uczyniło tamte nagrania po prostu niezapomnianymi. 
Ale to pewnie tak jak z koncertami organowymi Handla - nadzwyczajnie ciężko będzie komukolwiek pobić te wspaniałe nagrania na winylach enerdowskiej Eterny! Bo w końcu, po latach, usłyszałem coś równie dobrego, jeśli nie - miejscami - lepszego.
I tutaj jest chyba podobnie....Obydwa utwory są na granicy ideału.


czwartek, 3 listopada 2016

Rachmaninov (!) - "Vespers" - Netherlands Radio Choir, Kaspars Putnins [2-3 listopada 2016]


Dziwna sprawa - ten sam utwór a jakby całkiem inny. To, co mnie tutaj wręcz uderzyło, to jakiś zaskakujący brak ... 'uniesienia'; brak emocji, czegoś transcendentnego ... Co od samego początku usłyszałem w nagraniu chórów z Phoenix i Kansas City (Chandos).
A słuchałem tej płyty trzykrotnie...