piątek, 16 stycznia 2015

Caldara - "La concordia de' pianeti" - La Cetra, Andrea Marcon [15-16 stycznia 2015]


Ho, ho! Ta płyta pogości na J3 trochę dłużej! Inna sprawa, że styczeń należy do Fagioli'ego :) A to jest chyba już nagranie miesiąca. Nawet jeśli majstrzy z DG zrobili tutaj nieco więcej niż zwykle (bo część dogrywana w studio) efekt jest znakomity. I mam nadzieję, że z sesji "na żywo" ostało się nieco więcej niż tylko aplauz! 
Fantastyczna jest ta serenata czy quasi-opera! I tak pysznie wykonana! Zagrana! Zaśpiewana! (Jakie głosy! Jaka obsada!)

I stało się - 'Zgoda Planet' to moja kandydatka na płytę roku! RE-WE-LA-CYJ-NA rzecz!
Od uwertury, przez porywający chór 'Oggi brillate'; z niektórymi ariami po prostu zapierającymi dech - inwencją Caldary!, i wykonaniem!
I ta niezwykła, zjawiskowa Delphine Galou (Venera!), która - dla mnie - jest niekwestionowaną Gwiazdą tego nagrania. Arii - 'Ad Elisa ancor d'intorno'  - rozpoczynającej drugą płytę, mogę słuchać na okrągło. (Tytułowa Elisa to cesarzowa Elżbieta, żona Karola VI. A! Premiera tej serenady miałą miejsce na zamku w czeskim Znojmo(!), Karol był koronowany na króla Czech, cesarzowa przy nadzieji ... stąd ten nadzwyczajny zlot Olimpijskich osobistości :))

Wklejam linka do dosyć kuriozalnej recenzji z 'Guardiana' :
(http://www.theguardian.com/music/2014/nov/13/caldara-la-concordia-de-pianeti-cd-review-andrea-marcon-franco-fagioli)
gdyby nie garść informacji o historycznym tle i kontekście - można by machnąć ręką ... chociaż wkład DG doceniamy identycznie :)

[18 lutego 2015]


środa, 14 stycznia 2015

"il maestro Porpora arias" - Franco Fagioli, Academia Montis Regalis, Alessandro de Marchi [13-14 stycznia 2015]


I to też jest pychota - tym bardziej, że dokonania Maestro Porpory miałem w takim sobie poważaniu.
Wstyd przyznać, że wynikało ono z kompletnej niewiedzy i nieznajomości rzeczy .... w sumie nie do końca przeze mnie zawinionej - no bo kto słyszał nagrania jego oper??

"Il Tesoro di San Gennaro" (Sacred Music in Early 18th-Century Naples) - I Turchini, Antonio Florio [12 stycznia 2015]


To jest pychota!


Elgar - Symphony No. 2, Sospiri, Elegy - Royal Stockholm Philharmonic Orchestra, Sakari Oramo [11 stycznia 2015]


Głupia sprawa .... w tej płycie najbardziej podoba mi się okładka - obraz "św. Paweł od strony rzeki" George'a Hyde'a Pownall'a (1876-1932).
Symfonia po prostu nuży - mimo dwu (a może i trzy-)-krotnego słuchania, żadna jej część nie przyciągnęła mojej uwagi.
Nie zatrzymały jej też te dwa drobiazgi na zakończenie.
Może i szkoda, ale następne dwie płyty to całkiem inna historia, ewidentnie coś mi się trwale przestawiło w głowie... Że całkiem inaczej reaguję na - choćby średniej klasy - nagrania muzyki barokowej, a inaczej na - na pewno przyzwoite! - nagrania z przełomu XIX i XX wieku. 


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Debussy - Piano Music - Angela Hewitt [12 stycznia 2015]


Co my tutaj mamy: Children's Corner, Suite bergamasque, Danse, Deux Arabesques, Pour le piano, Masques, L'isle joyeuse, La plus que lente. Czyżby kolejne - po Ravelu - 'Complete Works"? Oby, bo mimo pereł najwyższej klasy, to nie jest mój ulubiony Debussy ... "pour le piano". Wolę 'Preludia' czy 'Etiudy'...
I AH naprawdę lubię i cenię, jest jak najbardziej właściwą osobą na właściwym miejscu - niewielu jest współczesnych pianistów, którzy tak świetnie potrafią wykonywać francuską muzykę. Czy to Couperin, czy Ravel ... no, czy Debussy. 
Może to wina takiej sobie jakości plików? Może jednak warto sięgnąć po CD? Może nie wszystko da się zwalić na repertuar?

"American Piano Concertos (Gershwin, Copland, Barber)" - Xiayin Wang, Royal Scottish National Orchestra, Peter Oundjian [11 stycznia 2015]


Nie urocza ta okładka? (W Chandos też tak uważają, bo każda kolejna płyta XW eksponuje Jej bezsprzecznie oryginalną urode ...) Plus ulubiony koncert Gershwina i ciekawość co do dwóch pozostałych.... i wystarczy by nagranie wrzucić na J3.
Koncert Barbera z 1962 roku, Copland'a z 1926 i niemal rówieśniczy GG z 1925. W przypadku tych dwóch ostatnich to nie sposób dodać: uczeń naśladuje Mistrza... Niezwykle ciekawa okazja dla 'muzycznych inwestygatorów' - bo jeśli to zwykła zbieżność: ot, inspiracja spadła na obydwu w tym samym czasie i postaci - podobieństwa są uderzające. Co nie zmienia faktu, że koncert Coplanda jest bardzo ciekawy.
Perełką - ale czyż nie jest to regułą w podobnych zestawieniach - jest koncert Gershwina.
Ale nie jest to płyta rzucająca na kolana - niestety.