czwartek, 11 października 2012

Nino Rota - Symphonies 1 & 2 - Norrkoping SO - Ole Kristian Ruud [11 października 2012]


No i proszę ... płyta słuchana w ramach akcji "czyszczenie dysku" i wyszła całkiem przyjemna niespodzianka. To świetna płyta! Symfonie pochodzą z lat 1936-41 ale wcale się tego nie słyszy. A słyszy się wiele tego, czego po NR można by się spodziewać - jest i filmowo, niemal na modłę hollywoodzką, i włosko. Bardzo przyjemna rzecz.


poniedziałek, 8 października 2012

Lully - "Proserpine" - Le Concert Spirituel, Herve Niquet [8-9 października 2012]

   

Uff ... ależ odmiana, ależ oddech po tych strasznych wagnerowskich germańskich demonach.
A to wcale nie jest najlepsza opera JBL!
Nie mierzyć się jej z 'Atysem', 'Amadis', 'Persee' czy 'Rolandem' ale to bardzo przyzwoita opera. Może wrażenia byłyby lepsze przy innych wykonawcach - gdyby to nagrał Rousset czy Reyne. Czegoś mi tutaj brakuje.

środa, 3 października 2012

Wagner - "Die Walkure" - Wiener Philharmoniker, Georg Solti [2-3 października 2012]



Niestety - nie dam rady przesłuchać wszystkich części "Pierścienia" równolegle z drugim tomem biografii Hitlera Iana Kershaw'a ... Tam już marzec 1945 a tutaj ledwo koniec "Walkirii" ...
Początek 4. płyty - Walkirie cwałują ... ale zdecydowanie bardziej mi się podobało "Złoto"... w tym przypadku nawet nie mam ochoty na powtórkę....
No ... i chociaż tej ostatniej - 4. - płyty słuchałem chyba ze cztery razy; chociaż naczytałem się o "W", o jej wyjątkowości w ramach cyklu, itd., itp. ... "Walkiria" dla mnie pozostaje i za "Tannhauserem", i za "Lohengrinem".

poniedziałek, 1 października 2012

Enescu - Three Symphonies, Violin Sonata No, 3 - Lawrence Foster [1 października 2012]

Enescu: Three Symphonies - Violin Sonata No 3 (2 CD, FLAC)

Orkiestry - bo aż dwiema dyryguje LF - Orchestre National de Lyon i Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo; a sonatę grają Valery Sokolov i Svetlana Kosenko.
Pierwsza płyta i dwie pierwsze symfonie jakoś przechodzą bez większego echa - pobrzmiewają wpływy Brahmsa czy Wagnera (teraz to chyba będę je wszędzie słyszał!) ale gdzie ta słynna "rumuńska nuta"!? Skoro słynne Rapsodie pochodzą niemal z tego samego okresu (1901-2)?  S1 z 1905, S2 z 1912-14, S3 - 1916-18. Czyżby Enescu aż tak koniecznie chciał być bardziej 'wiedeński', 'paryski' itp., od tych których twórczością się inspirował? Szkoda, że nie był jednak rumuńskim Bartokiem.
Trzecia symfonia brzmi znacznie ciekawiej - więcej tutaj pomysłów, mniej wpływów niemieckich, zdecydowanie więcej inspiracji znad Sekwany, bardzo ciekawa skrzypce, intrygujący chór w zakończeniu.
A na deser - w końcu! - kapitalna sonata na skrzypce i fortepian - w końcu na rumuńską nutę. Fascynująca rzecz.