wtorek, 5 lipca 2011

Bach - Suites francaises - Blandine Rannou [4-5 lipca 2011]


Fantastyczna płyta! Pierwsza sprawa - świetny instrument: klawesyn zrobiony przez Anthony Sidey'a - kopia instrumentu Ruckers'a. Nośny i niebywale wyraźny dźwięk - fantastyczne brzmienie. Klarowne w częściach wolnych i szybkich - żadnej "ściany dźwięku" charakterystycznej dla złych - instrumentów lub nagrań. Bo jakość nagrania to tutaj osobna historia - majstersztyk!
BR nieco wodzi słuchacza za nos - miesza kolejność Suit - 5, 1, 3, 4, 2 i 6. Ale można jej to darować - niezwykłą grą wszystko rekompensuje.
Bach genialnie nauczył się lekcji zadanej przez Wielkiego Couperina - dołożył nieco swojej architektonicznej polifonii .. i wyszły cuda. Wielkie nagranie.

niedziela, 3 lipca 2011

Handel HWV 13 - "Muzio Scevola" - Brewer Baroque Chamber Orchestra; Rudolph Palmer [3 lipca 2011]


"Ciekawostka" i ... niewiele ponad to. Sam pomysł - w zasadzie przedni i bardzo dobrze ukazuje, jak w tamtym czasie do gatunku podchodzono. Jak bardzo nie na serio operę traktowano. Trzech różnych kompozytorów dostaje zadanie napisania po jednym akcie do wspólnego libretta - poza Handlem i Bononcinim jest to jeszcze Filipo Amadei. O muzyce tego trzeciego pies z kulawą nogą już nie pamięta.
O Bononcinim ... swego czasu jednym z największych rywali Handla - podobnie chociaż pojawia się coraz więcej nagrań.
Palmer kompletnie pominął akt I, z II zostawił uwerturę i ledwie kilka numerów - natomiast Handla wykonał w całości. By opisać to nagranie - autor strony NewOlde używa jednego słowa ... "ponure" (by nie powiedzieć - żałosne). Jak to z ciekawostkami - nie ma co się czepiać. Ważne, że jest.
Swoją drogą - dziwna sprawa - 20 lat temu cały ten handlowski revival zaczął się w zasadzie w Stanach! McGegan, Palmer .... A dzisiaj co z tego zostało? Dlaczego w kraju o takim potencjale nie ma choćby jednej, na stałe grającej(!), orkiestry wykonującej "muzykę dawną"? Gdzie są te setki absolwentów najlepiej finansowanych uczelni muzycznych na świecie??






Handel HWV 10 - "Silla" - London Handel Orchestra, Denys Darlow [2 lipca 2011]


Pora na dwie, prawdobodobnie najrzadziej wystawiane i nagrywane, opery Handla.
"Silla" to tzw. 'pièce d'occasion' - rzecz wystawiona tylko raz - nawet nie bardzo wiadomo gdzie.
Historia wielkiego rzymskiego wodza i dyktatora Sulli - podana tutaj w sosie dosyć klasycznym. Sulla to krwawy i rozpustny tyran - dokładnie tak go postrzegano przez następne stulecia. A że wódz był z niego znamienity, władca pierwszorządny, solidny prawodawca... Jak dziś, tak i za czasów Handla takie historie nie najlepiej się sprzedawały.
Ciekawe, że sporo z tej muzyki Handel wykorzystał w "Amadigi" - ze zdecydowanie lepszym skutkiem. Opera jest krótka i zwięzła ale jakaś mało spójna - całego tego dramayu nie sposób się tutaj domyślić. Handel jeszcze się uczył 'opera seria' i to jest jeden z tych mniej udanych kroków ku mistrzostwu. Nagranie Darlowa - przyzwoite - zrobione na żywo, ale technicznie jest bez zarzutu. Taki porządny 'średniak' - ale tutaj to i Minkowski by niczego nie wskórał.

środa, 29 czerwca 2011

Bach - Cantatas vols 3 & 4 - Bach Collegium Japan, Suzuki [28-29 czerwca 2011]

  

Bach imieninowy a zatem podwójny! :)
Vol. 3 plus rating wg. Crouch'a: BWV 12 - 1+, BWV 54 - 1+, BWV 162 - 3+ i BWV 182 - 1.
Vol. 4 - BWV 163 - 2, BWV 165 - 3, BWV 185 - 2+ i BWV 199 - 1.

Tym razem z SC zgodzić się trzeba co do joty - vol. 3 jest o klasę lepszy od 4.
Kantata 12. jest arcycudna (54. - podobnie) - zagrana tutaj w sposób bajeczny.
I zaśpiewana ... na "trójce" gwiazdą pierwszej wielkości jest Mera (pomyśleć, że zaśpiewał TYLKO na pięciu płytach z serii!) I dwie pierwsze kantaty w sporej mierze jemu właśnie zawdzięczają, że brzmią tutaj właśnie tak niezwykle. Choć tutaj wszystko tak dobrze brzmi ... część 4. jest chyba nieco lepiej nagrana ... na 3. mama wrażenie, że mikrofon umieszczony był za blisko oboju, czasem - za blisko solistów.
Pierwsze dwie kantaty części 4. rzeczywiście nieco odstają. Ale odstają dokładnie na tyle, na ile jedne kompozycje Bacha "odstają" od innych. Ale i w kantatach 185. i 199. są naprawdę przecudowne momenty. Suzuki cały czas potrafi dobierać do orkiestry fenomenalnych instrumentalistów - czy to skrzypków, czy flecistów, czy wiolonczelistów. Dla mnie - nikt tej serii nie dorównuje.

wtorek, 28 czerwca 2011

The Minimalists (Reich, Gann, Andriessen, Riley, Lang, Adams) - Orkest de Volharding, Jussi Jaatinen [27-28 czerwca 2011]

O "minimalistach" dużo pisać się raczej nie powinno. W zasadzie 'sztandarowy' wybór - same tuzy nurty. Ponieważ poza Reichem wiele z tego do tej pory nie słuchałem - nie sposób ocenić trafności wyboru poszczególnych kompozycji. Z pierwszej płyty broni się "Sunken City" Kyle'a Gann'a - z intrygującycm udziałem Geoffrey'a Douglas'a Madge'a - ale głównie pierwsza część - "Before" osadzona w nowoorleańskiej tradycji. "City Life" Reich'a - ciekawe ... ale jednak do jednorazowego słuchania. (I broń Boże do słuchania na ulicy!). "Workers Union" Andriessena w zasadzie słuchać się nie da. Ten numer pokazuje dokładnie jakim ślepym zaułkiem jest cały ten "nurt". Coś, co powinno zostać wyłącznie sezonową ciekawostką - i zakończyć żywot dobrych 30 lat temu - przekształciło się w "rodzaj", "gatunek muzyczny". "In C" Riley'a próbowałem słuchać dwukrotnie - więcej jak 30 minut nie dałem rady (z niemal 52!!!) Okropność - nudne i monotonne, bez pomysłu. "Street" Langa - bez echa, cokolwiek się dzieje u Adamsa - ale tytuł - "Short Ride in a Fast Machine" - zobowiązuje.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Handel - "Athalia" HWV 52 - Collegium Cartusianum, Peter Neumann [26-27 czerwca 2011]


Raz jeszcze - "Athalia" to niezwykle piękne oratorium. I bez dwóch zdań - Peter Neumann jest wybitnym interpretatorem dzieł Handla. Simone Kermes i Olga Pasiecznik w głównych rolach są ozdobą tego nagrania - ale bez zastrzeżeń spisują się wszyscy pozostali - podobnie orkiestra. Więcej tutaj będzie i PM, i jego orkiestry. I mieć trzeba nadzieję, że MDG więcej będzie takich pięknych rzeczy wydawać.
Nieco bardziej mi się podobał Hogwood - brzmiało to wszystko nieco ostrzej, może i kapitalna akustyka miejsca miała swój wpływ(?). W kolejce czeka Goodwin .... wtedy zobaczymo, kto ile jest wart.

piątek, 24 czerwca 2011

Thomas Arne - "Artaxerxes" - Classical Opera Company, Ian Page [24 czerwca 2011]

Rzecz warta większej uwagi co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy - to chyba jedno z najbardziej wykorzystywanych librett epoki - nioceniony PK wspomina aż 90 różnych oper! a 50 zostało skomponowanych nim zabrał się za nie Arne! Drugi - to pierwsza - i w zasadzie jedyna - brytyjska wyprawa na teren włoskiej 'opera seria'. Rzecz oczywista - śpiewanej po angielsku! - libretto przełożył najprawdopodobniej sam Arne. I jeszcze jedno - opera była niezwykle popularna. Nim na dobre zniknęła ze sceny na początku XIW wieku, miała około 100 wystawień! Słyszał ją Haydn, słyszał ją Mozart - obydwaj wysoką ją oceniali.
I w sumie słusznie. Bo to bardzo porządna robota, w bardzo porządnym wykonaniu. Im dalej w las - tym ciekawiej. Druga płyta naprawdę wciąga i może się podobać. Fantastyczne zakończenie - niemal jak z jakiegoś oratorium Handla - porywający kwartet - cudo!