A jak! A czemu nie!? Taki sympatyczny staroć tuż przed kanikulną przerwą.
I będzie ciąg dalszy - bo w tej chwili zapis głównie 'na pamięć'.
KZ gra cudnie ale LAPO ... na pierwsze słuchanie - tak sobie...
Dlatego wrócę do tej płyty pod koniec września :)
I wróciłem - na początku października :)
Cały czas mam wrażenie, że kalifornijczycy prowadzeni przez samego CMG nieco młodziutkiemu Zimermanowi przeszkadzają. Rzecz jasna - warto mieć / znać/ słuchać / tę płytę, także i po to, by zaraz potem sięgnąć po tę niezwykłą, nowszą, z Polską Orkiestrą Festiwalową. Bardzo jestem ciekaw, "co by było" gdyby menadżerowie DG posadzili KZ przed inną orkiestrą, obok innego dyrygenta? Spotify ma tylko jedną płytę CMG z muzyką Chopina ... tę właśnie.
Nie porywa - ale piękne wspomnienie jest ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz