niedziela, 12 czerwca 2016

"De la Conquista y otros Demonios" - Los Temperamentos [10-13 czerwca 2016]



Ooo! A to jest jedno z przyjemniejszych odkryć tego roku!

Wytwórnia Lindoro pojawiła się w katalogu ulubionej Music-Island. Zaraz zabrałem się do wyszukiwania dostępnych płyt w katalogu Spotify. Sporo się znalazło.
Na samym szczycie listy 'do słuchania itd.' znalazła się kapitalnie brzmiąca płyta całkiem nieznanego mi do tej pory zespołu Los Temperamentos.
(Dałbym głowę, że hiszpańskiego, skoro wytwórnia hiszpańska a i temat płyty nie budził wątpliwości.)

Niestety - Los Temperamentos na jednej płycie skończyli swoją przygodę z Lindoro - ale nagrywają, Bogu dzięki! - dalej. Płyta kolejna - "El Galeon 1600" jest równie znakomita!

Skład jest głównie niemiecko-latynoamerykański: głos (piękny), flety proste i klawesyn - to Niemki, skrzypce - Węgierka, drugie skrzypce i wiolonczela - panowie z Kolumbii, lutnia/gitara - Meksyk.
I te korzenie męskiej części zespołu dają o sobie znać szczególnie w utworach instrumentalnych. 'Ciaccona' Bertalego jest wręcz porywająca; podlana iberyjskim sosem Sonata Jakoba Hermanna Kleina brzmi fantastycznie. Zagrana na zakończenie 'Galiarda napoletana' Antonio Valente sprawia, że ma się ochotę słuchać płyty natychmiast od początku!

Cudne są te trzy perełki z 'Codez Martinez Companon' - przepięknie śpiewa Swantje Tams Freier a akompaniujący jej na gitarze Hugo Miguel de Rodas Sanchez jest po prostu genialny!
Niezwykły, naprawdę niezwykły jest kunszt  wszystkich muzyków. Przepyszna płyta!


Marin Marais - "Dans les jardins d'Eurytus" - Marie van Rhijn [10 & 13 czerwca 2016]


Przeurocza debiutancka (!) - w roli solistki - płyta, przeuroczej - co widać - młodej artystki.
Bez wątpienia trzeba to nazwisko śledzić (http://evidenceclassics.com/artists/marie-van-rhijn/); sam fakt że gra z les Arts Florissants i Les Pages de CMBV wiele mówi.

Marie van Rhijn prezentuje prześliczne transkrypcje fragmentów tragedii lirycznej Marina Marais "Alcide ou Le Triomphe d'Hercules" z początku roku 1693.
Tajemnicza jest geneza tej opery - najprawdopodobniej MM był tylko jej współautorem - dołożył się ... Louis Lully. Najstarszy z synów ... Jana-Baptysty.
Śladów lullystowskich jest tutaj więcej - bo źródła muzycznych inspiracji są oczywiste.
Autorem libretta był Jean Galbert de Campistron - autor historii o "Acisie i Galatei".
"Alcide" wystawiono współcześnie w październiku 2006 roku w - a jakże! - pałacu w Wersalu. Znakomitych solistów (m.in Paul Agnew, Salome Haller) poprowadził, dyrygując swoimi Les Paladins - Jerome Correas. Przestawienie nagrano - od kilku już lat znajduje się na liście "forthcoming recordings" (ponoć Pan Classics).
{Cały czas coś mi chodziło po głowie, że mogę mieć to nagranie - bo przedstawienie transmitowało France Musique .. i mam!! Zaraz będę słuchał!}

Dostajemy tę opowieść o Herkulesie niemal w wersji 'in a nutshell' - po kilka fragmentów z Prologu i każdego z pięciu aktów. W wyborze głównie arie i tańce z opery. Prześliczne miniatury, o zmiennej atmosferze, rozmaitych tempach i nastrojach; kapitalnie brzmiących na instrumencie z roku 1679.
Niemal 30 fragmentów "Alcide" nie zapełania żadnym sposobem płyty - na deser dostajemy Suitę z Drugiej Księgi Pieces de Viole. Z 'Tombeau pour M. de Lully' na koniec.
Bardzo ciekawa i piękna płyta.

czwartek, 9 czerwca 2016

Nelson Freire - "Bach" [8 czerwca 2016]


To się porobiło...
Klawiszowy - głównie fortepianowy - tydzień.
Jedna po drugiej - same ciekawe płyty, same bardzo dobre płyty. I same barokowe płyty! (Pora to czymś w końcu przełamać...)
Świetna jest ta najnowsza płyta NF. Znakomitego pianisty, którego - jak do tej pory - ani przez moment nie kojarzyłem z Bachem.
W końcu nawet jego wielka przyjaciółka - Martha Argerich - gra Bacha wybitnie ale mało i rzadko. Nelson Freire zdawał się podążać tą samą drogą.

Czyżby właśnie do Bacha dojrzał? 
Zadziwia mnie podejście niektórych pianistów do tej muzyki. Czy to lęk czy pokora? Cokolwiek - czasem efekty tego późnego dojrzewania bywają zaskakujące.
NF gra Partitę Nr 4; Suitę Angielską Nr 3, Toccatę c-moll, Fantazję Chromatyczną (903), 3 Chorały (639, 667 i 659) i przecudny koncert d-moll (BWV 974) - zaaranżowany z koncertu obojowego Alessandro Marcello.
Fraire jest uroczo taneczny w Particie i Suicie, majestatycznie mocarny w Fantazji; a bajecznie liryczny w koncercie wg. Marcello, czy chorale "Ich ruf zu dir.." (ależ się przydały te chopinowskie Nokturny!). Znakomita, dojrzała i głęboka interpretacja. Warto było czekać, Panie Nelsonie! 

środa, 8 czerwca 2016

Domenico Scarlatti - "Sonatas" - Angela Hewitt [7-8 czerwca 2016]


I zrobił się "Czerwiec - Miesiącem Scarlattiego"!
Ale warto - dawno nie słuchałem. Zaraz odświeżę tę fenomenalną płytę - jeszcze wtedy 'młodego' - Pogorelicha.
Pierwsze odczucia - po dwukrotnym z rzędu wysłuchaniu płyty AH - Sudbin jednak nieco lepszy. Ciekawszy, 'głębszy', urozmaicony. Miałem na początku płyt wrażenie, że AH - którą naprawdę uwielbiam! - że chwilami po prostu "odgrywa" te sonaty. Gra za mocno, za sztywno, bez niuansów.
Ale im dalej - tym lepiej. Płyta się jednak broni. Nabiera mocy z kolejnym słuchaniem.


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Domenico Scarlatti - "18 Sonatas" - Yevgeny Sudbin [5 czerwca 2016]


FE-NO-ME-NAL-NA płyta!
Słuchana zaraz po 4. Hantaiu; gdy wydawałoby się, że już najlepsze było, że żadnych niespodzianek.
A tu bach! Czy zgodnie z prawdą - Scarlatti!

Ilekroć słyszałem sonaty DS wykonywane prze odpowiedniej klasy pianistę, zawsze byłem pod wrażeniem ponadczasowości tej muzyki, jej niezwykłej oryginalności.
Sudbin gra niewiarygodnie wręcz pięknie. Bawi się tempem i artykulacją. Wręcz zwalnia (często zwalnia! no niech mnie!). Ale jaki jest tego efekt! Furda sonary Mozarta! Vivat Scarlatti!

Po czterech dniach (po AH) mogę spokojnie powtórzyć: to jest FENOMENALNA płyta!

I naprawdę jest ciekawsza od AH - lepiej się jej słucha. Posłucham (jutro!) porównawczo  - bo 4 sonaty pojawiają się i na jednej, i na drugiej płycie.
Chociaż to naprawdę nie jest tak, że nie ma w czym wybierać!

Domenico Scarlatti - Sonatas (vol. 4) - Pierre Hantai [4-5 czerwca 2016]


Weekend ze Scarlattim! I to jaki!
Dwie znakomite płyty dwóch fantastycznych muzyków. 
Wybitny klawesynista, którego nikomu i nigdzie nie trzeba polecać. I kapitalny - chyba wciąż "młody" - pianista, który swoją pozycję buduje pomału ale niezwykle skutecznie.

Mój ulubiony Pierre Hantai na początek.
I dosyć dawno nie słuchany w jego wykonaniu Scarlatti. Kapitalnie, że i PH, i Mirare ciągną ten cykl Sonat. Nieco wolno, ale nie ma cienia wątpliwości, że warto czekać na każdą kolejną płytę, za każdym razem dostajemy rzecz znakomitą.
I nawet jeśli ten weekendowy pojedynek Hantai przegrywa to zdecydowanie nie jest to jego wina.
(Dlaczego - pod wpisem o YS.)
Wina jest samego Scarlatti'ego! Po prostu pisał za dużo muzyki wyprzedzającej swoje czasy, ot, tyle.

Płyta jest świetnie nagrana - brzmi (szczególnie późnym wieczorem) znakomicie. Nie jest łatwo dobrze nagrać klawesyn, szczególnie gdy wykonawca ma w palcach tak wiele energii!



Bach - Mass in B minor - Concerto Copenhagen, Lars Ulrik Mortensen [3 czerwca - 27 sierpnia 2016]


Większy obrazek - po pierwszym słuchaniu zapowiada się rzecz naprawdę szczególna i wyjątkowa.
Staram się nie dawać nabierać na "recenzencki hype" - szczególnie duży w tym przypadku.
Ale recenzje były zaskakująco jednomyślne, z różnych źródeł (często ze sobą zdrowo rywalizujących); poza tym - ciągle czekam na "to' nagranie Mszy i zawsze ciekawi mnie inna wizja, inna interpretacja.
A to jest nagranie naprawdę inne niż wszystkie, jakie do tej pory słyszałem.

(powyższe napisałem na początku czerwca - przy pierwszych przesłuchaniach...)

Kilka tygodni (i kilka kolejnych godzin z nagraniem) później. 
Wrażenie nie maleje. To faktycznie jest wyjątkowe nagranie - każdy, kto nie ma uczulenie na metodę OVPP, powinien je umieścić bardzo wysoko na swojej liście ulubionych. 
Ale jak z Pasjami, tak i z Mszą - ja na swoje nagranie Numer Jeden nadal czekam. I to chyba nie zmieści się w pierwszej trójce. 
Gramophone umieścił je na swojej krótkiej liście nominowanych w kategorii 'Baroque Vocal'. 
W niezłym towarzystwie - z tą samą Mszą - pod Gardinerem, 'Partenope' Handla pod Minasim, Magnificatem Bacha pod Butt'em, ostatecznie zwycięskimi madrygałami Monteverdiego z LAF pod Agnew, i bajecznym projektem 'Le Concert Royal de la Nuit' z Ensemble Correspondances.