wtorek, 8 grudnia 2015

Vivaldi - "L'Estro Armonico" (12 Concertos for Violins and String Orchestra) - Rachel Podger, Brecon Baroque [7-8 grudnia 2015]


(To tego zbioru koncertów AV miałem planowo słuchać - a nie "La Cetra" - skądinąd - znakomitej!)
Żadnej straty - wyszło przy okazji nadzwyczajnie ciekawe porównanie.

Do każde kolejnego nagrania kompletnego zbioru koncertów Vivaldiego, Rachel Podger zaprasza inną orkiestrę. W "La Stravaganza" wspierali ją (i to jak!!!) Arte dei Suonatori, w "La Cetra" - Holland Baroque Society - a tutaj zespół, z którym skrzypaczka zdaje się związała na dłużej - Brecon Baroque.

Ja dodałem temu słuchaniu ekstra uroku - kolejny raz pliki wymieszały się dosyć swobodnie, w związku z czym mogłem nie tyle skupić się na genialnej muzyce AV, co na jakości samego wykonania :)

Jedna rzecz mnie dosyć wcześnie w trakcie słuchania wręcz uderzyła... może to efekt bardzo świeżej lektury niezwykle ciekawego tekstu:
http://www.earlymusicworld.com/hip.html
i fragment:
"In fact, rather than become more HIP orchestral directors have shown an increasing disregard for such considerations, preferring to add spurious continuo instruments (records of Italian opera orchestras in the 18th century do not anywhere list the employment of a plucked continuo instrument of the lute family, let alone a harp) to a thin body of strings. "
Tutaj mamy w obsadzie teorban i gitarę... które miejscami brzmią wręcz zaskakująco. [Słucham teraz tej kapitalnej płyty Biondi'ego - i tam też szarpią struny równo ...]

piątek, 4 grudnia 2015

Sibelius - "Jedermann", "Two Serious Melodies", "In Memoriam" - Turku Philharmonic Orchestra, Leif Segerstam [3-4 grudnia 2015]

SIBELIUS, J.: Jokamies (Jedermann) / 2 Pieces, Op. 77 / In Memoriam (Pajala, Katajala, Söderlund, Palmu, Turku Philharmonic, Segerstam)

Wierzyć się nie chce jak znakomita jest ta muzyka - od początku płyty do samego jej końca!
I jak podaje Naxos - to jest dopiero drugie (DRUGIE!!!) nagranie płytowe "Jedermanna"....
Pierwszy był BIS - ta płyta jest na Spotify - tej słuchanej jeszcze nie ma - porównuję.
W zasadzie już na samym początku słychać, że orkiestra z Turku pod Segerstamem grają nieco lepiej od orkiestry z Lahti pod Osmo Vanską (ups ..) - wystarczy posłuchać pięknej 'Tanssilaulu'...

I to jest muzyka powstała w 1916 roku ... niesłychane. Piękne, poruszające i cudownie mroczne.
I jeszcze te niezwykłe (rzeczywiście niemal bachowskie!) organy w chorale w części 13-tej ...

(tutaj więcej o płycie)
http://www.naxos.com/mainsite/blurbs_reviews.asp?item_code=8.573340&catNum=573340&filetype=About%20this%20Recording&language=English#

czwartek, 3 grudnia 2015

William Walton - Film Music vol. I "Hamlet" - John Gielgud, Catherine Bott, The Academy of St. martin in the Fields, Neville Marriner [3 grudnia 2015]


Mało słychać tego Gielguda ... a szkoda.
Miał WW smykałkę i nosa do pisania muzyki do filmów - wystarczy obejrzeć "Bitwę o Anglię". I szkoda, że tylko ona nadal funkcjonuje w telewizyjnym obiegu. 
Bardzo ciekawa jest jedna i druga ścieżka - Hamlet - miejscami przypomina Aleksandra Newskiego Prokofiewa - taki bywa mroczny i posępny - ale 'Preludium' do As You Like It jest dla odmiany przeurocze!
Tak czy owak - przez Brytyjczykami, którzy jak mało kto potrafią propagować swoją muzykę, trzeba paść plackiem. 
Ponieważ ta płyta - i przynajmniej dwie kolejne z serii Chandosa - są dostępne na Spotify - ... robię miejsce.

William Billings - "A Land of Pure Delight" (Anthems and Fugung Tunes" - His Majestie's Clerks, Paul Hillier [3 grudnia 2015]


William Billings (1746-1800) to bostoński garbarz (!) i kompozytor-samouk, Jedna z najważniejszych postaci "muzycznej sceny kościelnej" Nowej Anglii u zarania Stanów Zjednoczonych. Niezwykle ponoć doceniany i popularny.
Ciekawostka historyczna dla wszystkich - na pewno. A gratka dla wielbicieli gatunku.


Ludomir Różycki - Piano Concertos 1 & 2, Ballade - Jonathan Plowright, BBC Scottish SO, Łukasz Borowicz [2-3 grudnia 2015]

CDA68066 - Rózycki: Piano Concertos

LUDZIE!!! Jedna z płyt roku!!! I cholerna szkoda, że w sprzedaży (oficjalnie) pojawi się dopiero za kilka tygodni. Fenomenalne koncerty - fenomenalne wykonania!
I po raz 350-ty można zapytać: "w repertuarach których polskich filharmonii można znaleźć te koncerty??"

środa, 2 grudnia 2015

Erik Chisholm - Piano Concertos - Danny Driver, BBC Scottish SO, Rory Macdonald [1-2 grudnia 2015]

CDA67880 - Chisholm: Piano Concertos

"Who was Erik Chisholm?" - tak zaczyna się krótka notka o tej płycie na stronie Hyperionu (
(http://www.hyperion-records.co.uk/dc.asp?dc=D_CDA67880
i booklet: http://www.hyperion-records.co.uk/notes/67880-B.pdf )

No właśnie ... ktokolwiek wie, ktokolwiek słyszał? Ja - nic a nic.
I ze wstydem muszę przyznać, że po tym jak obydwie płyty z sonatami CPEB podniosły mi zdecydowanie ciśnienie, a album poświęcony Handlowi rzucił na kolana .... nie przekopałem się przez inne nagrania DD.
A jest przez co.
Trafiłbym nie tylko na Sonatę Bałakiriewa czy kilka płyt z muzyką Yorka Bowena (w tym vol. 46 arcygenialnej serii The Romantic Piano Concerto!) ale właśnie na tę dosyć niezwykłą płytę.

Może nie wywołuje trzęsienia ziemi informacja, że Erik Chisholm - dyrygent a przede wszystkim 'composer-pianist' (jak to się dzisiaj określa) odgrywał szkockie premiery koncertów Rachmaninowa (3) i Bartoka (1) ale bez wątpienia świadczy o jego pianistycznych umiejętnościach.
Ale kolejna... że EC przyjaźnił się z Kaikhosru Sorabji'm umiarkowanie mocne tąpnięcie wywołuje :)
I miał ciekawe życie nasz bohater. Pod koniec II wojny służył na dalekim wschodzie - w Indiach i Singapurze (gdzie zakładał miejscową orkiestrę symfoniczną!)

więcej - http://www.erikchisholm.com/biography.php

Pierwszy koncert - Piobaireachd Concerto ('pipe-music' czyli 'kobziarski koncert'!) pochodzi z 1932 roku. I wcale się nie dziwię, że usłyszałem w tej muzyce jakieś echo koncertów Tveitta! W końcu to sąsiedzi przez niezbyt szerokie morze! On rzeczywiście wprost tętni odniesieniami do szkockiej muzyki - co chwila je słychać - chociaż miejscami tak przetworzone, że słuchać trzeba bardzo uważnie. Bardzo ciekawa muzyka.
Ale naprawdę dużego formatu wyzwanie to nasłuchiwanie hinduskich rag w drugim koncercie - skomponowanym w 1949 roku Hindustani Concerto. Tutaj pomaga częste słuchanie - za 3-4 razem zaczynają się z tej naprawdę niezwykłej dźwiękowej chmury wyłaniać.




{przy okazji - jaki ciekawy blog odkryłem http://classicalmjourney.blogspot.com/  :)) }

wtorek, 1 grudnia 2015

Lully - "Idylle sur la Paix", "Le Temple de la Paix" - La Simphonie du Marais, Hugo Reyne [1 grudnia 2015]


Cytat:
"We are in 1685, the year J.S. Bach and G.F. Handel were born. Lully, already 53 years old, composes his Idylle su la Paix followed, a few weeks later, by his ballet Le Temple de la Paix." 
:)
Pióra tym razem (Idylle) - po raz pierwszy i ostatni -  użycza Lully'emu nie kto inny jak sam Jean Racine. Zawdzięczamy to ponoć niełasce w jaką popadł po premierze Isis Quinault, który miał znudzić Madame de Montespan. 
Quinault, nie w ciemię bity, biegnie na audiencję do Króla, pada do nóg, zalewa się łzami ... Ludwik mięknie - Q. pisze Le Temple ...
Ciekawa jest historia wystawienia Idylli. Produkcja miała uświetnić królewską wizytę w pałacu w Sceaux - u syna Wielkiego Colberta - markiza de Segnelay, królewskiego Sekretarza Marynarki (na język współczesny).
Francuska flota dowodzona przez Młodszego Colberta odniosła spore sukcesy w wojnie z Hiszpanią i Cesarstwem - zbombardowała nie tylko Genuę ale także Algier i Trypolis! Dzieło - szczególnie muzyka Lully'ego - ponoć niezwykle przypadło Królowi do gustu, do tego stopnia, że nie raz życzył ją sobie odgrywać. 
Jeszcze jedna historia wiąże się z Idyllą - właśnie wtedy Lully został przyłapany w całkowicie jednoznacznej sytuacji z królewskim paziem ... we własnym domu, niemal w obecności żony i dzieci. Gdy wieści dotarły do króla, dalsza kariera Lullyego zawisła na włosku. Napisał niebywale uniżenie pokorną dedykację dla Ludwika Króla, a w samo dzieło włożył cały swój talent. Co słychać w każdej części, w każdym takcie niemal - nie jedna Chaconne dla księżnej Conti tutaj zachwyca ...
Pomogło mało wiele - Ludwik, od dwóch lat potajemnie żonaty ze zdewociałą do trzewi Madame de Maintenon, stracił zainteresowanie do rozrywek i muzyki.
Lully komponuje jeszcze jedną - za to jaką!! - tragedię liryczną - Armidę.

Nagranie dokonane w 300. rocznicę śmierci Racine'a w przepięknym opactwie Saint-Michel  en Thierache (http://www.abbaye-saintmichel.com/abbaye.html) na przełomie czerwca i lipca 1998.
JR urodził się dosłownie o rzut kamieniem stąd ...