Strasznych! Jeśli to cena 'autentyczności' wykonania, to aż tyle zdzierżyć ja nie jestem gotów.
PK nad "Semele" się rozpływa - to jeden z dłuższych opisów, jeden z tych napisanych z największą pasją. Bo to jest niedzło naprawdę niezwykłe i zachwycające; pod wieloma względami pionierskie. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego żaden ze współczesnych wielkich dyrygentów nie nagrał nowej "Semele" na płycie! Sporo wykonań koncertowych, a jakże - do zdobycia dla pasjonatów. Zwykli melomani muszą zadowalać się kolejnymi reedycjami już nieco leciwego wykonania Gardinera. Chyba że wolą Nelsona ...
W czerwcu 1743 Handel bierze na warsztat libretto Williama Congreve'a, napisane niemal 40 lat wcześniej dla Johna Eccles'a. Ta opera na pewno zawita tutaj w marcu! Słowo!. I handel też w zasadzie operę skomponował - chociaż do dzisiaj trwają na ten temat dyskusje. Intencją Handla było bowiem wystawienie "Semele" w ramach cyklu przedstawień oratoryjnych. Marketingowcem był w końcu GFH wybornym! Ale tym razem rozminął sięz oczekiwaniami londyńskiej publiki. Zamiast jakiegoś podniosłego patriotycznego oratorium, zakorzenionego w Starym Testamencie i kolejny raz wskazującego na Dumny Albion jako dziedzica tamtych czasów i bohaterów, Handel sięga do greckiej mitologii, a temat jaki wybrał zatrząsł współczesnych z oburzenia. Niemoralne, sprośne, wulgarne! "Sprośna opera", jak napisał Charles Jennens. Cztery przedstawienia i na 200 lat "Semele" znika ze scen.
I co bardzo ciekawe - to właśnie "Semele" była pierwszą europejską operą barokową wystawioną w Chinach - w październiku 2010 w Pekinie wystawił ją Christophe Rousset.
A samo nagranie Gardinera? Słucham jeszcze raz!




