czwartek, 14 lipca 2011

Bach - English Suites BWV 806-811 - Carole Cerasi [13-14 lipca 2011]

Między Chopinem Bach pasuje jak ulał! A to jest chyba jedna jedyna płyta Carole Cerasi, jakiej nie mam. Inna sprawa, że nie ma jej także na oficjalnej stronie artystki http://www.carolecerasi.com/discography.html
CC jak meteor wdarła się na absolutny szczyt współczesnych klawesynistów - od pierwszej - fenomenalnej - płyty z utworami Jacquet de La Guerre. I szczerze przyznam, że nie nagrała do tej pory płyty choćby "dobrej" - wszystkie są "bardzo dobre", wyjątkowe, raz za razem pojawia się płyta genialna.
Na moje ucho ta jest bliska ideału - pod każdym względem. Metronome naprawdę wie, jak nagrywać klawesyn - jest idealnie. Fantastyczna płyta, którą MUSZĘ mieć w oryginale!

środa, 13 lipca 2011

Chopin - Piano Concertos 1 & 2 - Krystian Zimerman, Carl Maria Giulini [13 lipca 2011]

Dwa razy w Los Angeles w listopadzie - e-moll w 1978, f-moll w 1979. Los Angeles Philharmonic Orchestra. E-moll na żywo, co - niestety - bardzo słychać. I chyba najbardziej słychać trzaskającą nutami na pulpitach orkiestrę. Głupio - bo cała magia koncertu gdzieś pryska. Młody (22-23 lata!) KZ wygrał właśnie (1975) Konkurs Chopinowski. Gra bez dwóch zdań świetnie, pal diabli beznadziejną orkiestrę i słabe nagranie za pierwszym razem - gra KZ ani trochę się nie zestarzała. Tego można słuchać w kółko.
Odwrotnie niż u Rubinsteina - tutaj lepiej wypada koncert f-moll. Technicznie jest bez zarzutu - nic dziwnego, że to właśnie wykonanie DG umieścił w edycji "Complete Chopin" - a e-moll podmienił na o rok późniejsze nagranie z Kondrashinem z Amsterdamu.

wtorek, 12 lipca 2011

Chopin - Piano Concertos 1 & 2 - Artur Rubinstein, Skrowaczewski, Wallenstein [11-12 lipca 2011]



Bardzo ciekawa płyta ... koncert e-moll ze Skrowaczewskim to rzecz przecudowna! Rubinstein gra po prostu magicznie.  Orkiestra - New Symphony Orchestra of London - gra bardzo dobrze, nagranie jest świetnie zremasterowane - brzmi naprawdę 'współcześnie'. Ewidentnie taśmy z koncertem f-moll były gorszej jakości - to słychać od razu. I gorszą orkiestrę też słychać od razu... I słabsze nagranie - do bani skontrastowany fortepian z orkiestrą - raz za dużo fortepianu, raz za mało. Balans do luftu. Rzępolą koledzy z Symphony of the Air pod dyrekcją Alfreda Wallensteina.
Śmieszna sprawa - nagrania dzielą ledwie 3 lata (e-moll z 1961. f-moll z 1958) a brzmią naprawdę jak z różnych epok. A już całkiem śmieszne jest to, że esej z książeczki niemal słowem się na zająkuje o koncercie e-moll, stwierdzając, że f-moll jest "generally regarded as the superior of the two" i poświęcając dużo miejsca historii młodzieńczej miłości do Konstancji ... 
A guzik! Ja wolę e-moll! I to nagranie tylko to potwierdza.

środa, 6 lipca 2011

Handel HWV 14 - "Floridante", Il Complesso Barocco, Alan Curtis [5-6 lipca 2011]


Pierwsze wrażenie najlepiej oddaje nieoceniony NewOlde: "Musically, Floridante is one of Handel's finest operas, but the only previous recording was one of McGegan's weakest." I to od pierwszych taktów niezwykle pięknej uwertury.
(Teraz okazało się - jak ładowałem okładkę - że słuchałem "Floridante" 31 maja ... i wcale mi się nie podobało!!)
Ale może trzeba było "Muzio" i "Sulli" by ją docenić? Najwyraźniej. Na McGegana nie będę tracił czasu ale własne zdanie zweryfikować nieco trzeba. Zarówno co do samej muzyki, jak i obsady. Na pierwszej płycie naprawdę dzieje się sporo i obiecuje ona wiele. Druga w zasadzie obietnicy nie spełnia - choć nie rozczarowuje.
OK - odszczekuję - jak dla mnie "Floridante" to jedno z lepszych handlowskich nagrań Curtisa. W głowie mi kołacze jako najlepsze "Deidamia" .. być może to jest drugie. Philippe Gelinaud, który na gfhandel.org dał tylko 4 ... ma chyba jakiś problem z Mijanovic. Ja nie mam - wcale mi nie przeszkadza.
Bardzo przyzwoita rzecz.

wtorek, 5 lipca 2011

Bach - Suites francaises - Blandine Rannou [4-5 lipca 2011]


Fantastyczna płyta! Pierwsza sprawa - świetny instrument: klawesyn zrobiony przez Anthony Sidey'a - kopia instrumentu Ruckers'a. Nośny i niebywale wyraźny dźwięk - fantastyczne brzmienie. Klarowne w częściach wolnych i szybkich - żadnej "ściany dźwięku" charakterystycznej dla złych - instrumentów lub nagrań. Bo jakość nagrania to tutaj osobna historia - majstersztyk!
BR nieco wodzi słuchacza za nos - miesza kolejność Suit - 5, 1, 3, 4, 2 i 6. Ale można jej to darować - niezwykłą grą wszystko rekompensuje.
Bach genialnie nauczył się lekcji zadanej przez Wielkiego Couperina - dołożył nieco swojej architektonicznej polifonii .. i wyszły cuda. Wielkie nagranie.

niedziela, 3 lipca 2011

Handel HWV 13 - "Muzio Scevola" - Brewer Baroque Chamber Orchestra; Rudolph Palmer [3 lipca 2011]


"Ciekawostka" i ... niewiele ponad to. Sam pomysł - w zasadzie przedni i bardzo dobrze ukazuje, jak w tamtym czasie do gatunku podchodzono. Jak bardzo nie na serio operę traktowano. Trzech różnych kompozytorów dostaje zadanie napisania po jednym akcie do wspólnego libretta - poza Handlem i Bononcinim jest to jeszcze Filipo Amadei. O muzyce tego trzeciego pies z kulawą nogą już nie pamięta.
O Bononcinim ... swego czasu jednym z największych rywali Handla - podobnie chociaż pojawia się coraz więcej nagrań.
Palmer kompletnie pominął akt I, z II zostawił uwerturę i ledwie kilka numerów - natomiast Handla wykonał w całości. By opisać to nagranie - autor strony NewOlde używa jednego słowa ... "ponure" (by nie powiedzieć - żałosne). Jak to z ciekawostkami - nie ma co się czepiać. Ważne, że jest.
Swoją drogą - dziwna sprawa - 20 lat temu cały ten handlowski revival zaczął się w zasadzie w Stanach! McGegan, Palmer .... A dzisiaj co z tego zostało? Dlaczego w kraju o takim potencjale nie ma choćby jednej, na stałe grającej(!), orkiestry wykonującej "muzykę dawną"? Gdzie są te setki absolwentów najlepiej finansowanych uczelni muzycznych na świecie??






Handel HWV 10 - "Silla" - London Handel Orchestra, Denys Darlow [2 lipca 2011]


Pora na dwie, prawdobodobnie najrzadziej wystawiane i nagrywane, opery Handla.
"Silla" to tzw. 'pièce d'occasion' - rzecz wystawiona tylko raz - nawet nie bardzo wiadomo gdzie.
Historia wielkiego rzymskiego wodza i dyktatora Sulli - podana tutaj w sosie dosyć klasycznym. Sulla to krwawy i rozpustny tyran - dokładnie tak go postrzegano przez następne stulecia. A że wódz był z niego znamienity, władca pierwszorządny, solidny prawodawca... Jak dziś, tak i za czasów Handla takie historie nie najlepiej się sprzedawały.
Ciekawe, że sporo z tej muzyki Handel wykorzystał w "Amadigi" - ze zdecydowanie lepszym skutkiem. Opera jest krótka i zwięzła ale jakaś mało spójna - całego tego dramayu nie sposób się tutaj domyślić. Handel jeszcze się uczył 'opera seria' i to jest jeden z tych mniej udanych kroków ku mistrzostwu. Nagranie Darlowa - przyzwoite - zrobione na żywo, ale technicznie jest bez zarzutu. Taki porządny 'średniak' - ale tutaj to i Minkowski by niczego nie wskórał.