środa, 31 maja 2017

"Recordare Venezia" - Ingeborg Christophersen, Barokkanerne [27-31 maja 2017]


Kapitalna, przeurocza i niezwykle inspirująca płyta!
Bardzo sprytnie dobrany i ułożony program (na wiosnę 2018 jedziemy do Wenecji!), w lwiej części utwory kompozytorów weneckich, lub z bardzo blisko Wenecją związanych.
Wszystkie nazwiska dobrze znane ale jak bardzo warte odświeżenia! Marini, Uccellini, Castello, Legrenzi, Bassano, Galuppi! Dwa tygodnie przesłuchiwania bibliotek Spotify!
I - postać numer jeden płyty - Vivaldi.

Niebezpiecznie podobny pomysł na płytę, jak u Maurice'a Steger'a i jego "Venezia 1625" (Harmonia Mundi). MS jednak mógł sobie pozwolić na jeszcze więcej repertuarowej odwagi - supergwiazd jak AV na jego płycie nie ma. (Powinienem to nagranie gdzieś mieć - poszukam, posłucham i napiszę.)

Barokkanerne zasłużenie dołącza do grona moich ulubionych (w miarę) nowych i młodych zespołów.
Pięknie grają, LAWO znakomicie to nagrało - w flety proste to chyba najtrudniejsze do nagrywania instrumenty.

środa, 24 maja 2017

Johann Kuhnau, Vincenzo Albrici - Sopran Cantatas - Barbara Christina Steude, concerto con voce, Jan Katzschke [2025 maja 2017]




Johann Hermann Schein - "Ich will schweigen" - InAlto, Lambert Colson [20-31 maja 2017]


Łatwym życiem los JHS nie poszczęścił ... (https://en.wikipedia.org/wiki/Johann_Schein) wręcz przygnębiająca jest ta krótka lektura...

Za to ta płyta jest jedną z najciekawszych i najpiękniejszych, jakie w ostatnich tygodniach słyszałem!
Tak dobrą, tak intrygującą, że będę do niej wracał kilka razy w ciągu najbliższych dni. (Z J3 już ją skasowałem - bo niczego innego bym nie słuchał!) I przez nią - dzisiaj od południa słucham na Spotify Scheina! A jest tych płyt naprawdę całkiem sporo!

A! Gwoli ścisłości - nie sam jeden Schein na tej płycie! Ma w końcu tytuł "Johann Hermann Shein and the Leipzig Stadpfeifer Tradition"! Zatem mamy pojedyncze utwory kompozytorów reprezentujących następne pokolenia - Johanna Kriegera (1652-1735), Heinricha Bacha[!] (1615-1692), Gotfrieda Reiche (1667-1734), Johanna Schelle (1648-1701), Heinricha Scheidemanna (1595-1663) ... i jeszcze jednego Bacha na koniec - Johanna Sebastiana!

poniedziałek, 22 maja 2017

Bach - Cantatas, Vol.19 (BWV 86, 37, 104, 166) - Bach Collegium Japan, Masaaki Suzuki [20-31 maja 2017]


Program wg. Croucha: BWV 86 - 2+; BWV 37 - 2+; BWV 104 - 1*; BWV 166 - 2+.
Czyli można by pomyśleć, że zawartość 19-ki słabsza od 18-ki ...

Liturgicznie i kalendarzowo jesteśmy na przełomie kwietnia i maja 1724 roku.

Ma pecha ta płyta, bo jaka by nie byłą kolejność mojego słuchania - zwykle albo muszę przerwać w połowie, albo brakuje dla niej czasu - zatem dzisiaj (26.05) wieczorem zacznę od niej i na niej się skupię.

Kilka kolejnych razy i odnoszę wrażenie, że tych dwóch płyt najlepiej się słucha właśnie jedna po drugiej - tak jak Bach te kantaty pisał i wykonywał. Spójna całość, niezwykle różnorodna muzyka. nawet te 'słabsze' kantaty (86, 37 i 166) zaczynają nabierać blasku. Poza tym - tam są tak kapitalne części - szczególnie z partiami skrzypiec solo - że chce się ich słuchać za każdym razem od początku!

I znowu oceny SC wydają mi się w tych przypadkach zaniżone ....

Bach - Cantatas, Vol.18 (BWV 66, 134, 67) - Bach Collegium Japan, Masaaki Suzuki [20-25 maja 2017]


Zaczynamy (coraz bardziej kontrowersyjnym i przestarzałym Crouchem), tradycyjnie:
BWV 66 - 1*; BWV 134 - 1; BWV 67 - 1. 

Ileż to już lat ...kantaty z tej płyt nagrane zostały równo 16 lat temu! W maju 2001 roku!
I Makoto Sakurada w jednej z głównych ról! (Patrz wpis o płycie z kantatą o kawie w tym samym weekendowym cyklu :)) Robin Blaze i Peter Kooij - czyli wyjątkowo dobrzy znajomi - do kompletu.

Otwarcie - kantata 66. - bajeczne. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych bachowskich kantat.
Wszystkie trzy wykonane w ciągu niecałego tygodnia! Wielkanocnego tygodnia 1724 roku.
Tygodnia - uwaga! - rozpoczętego Pasją wg. św. Jana ...!
Jakim zatem cudem jeszcze znalazł czas na trzy kantaty?! Bach potrafił pisać równie genialnie co szybko, ale okresy ważniejszych świąt religijnych wymagały naprawdę nadludzkich mocy.
Zatem kantaty 66. i 134. mają swoje źródło w Cothen i świeckich kantatach napisanych na cześć księcia Leopolda, ówczesnego patrona JSB. I trudno się dziwić Bachowi, że ten materiał wykorzystał (nieco go kilka lat później ponownie przerabiając) - muzyka jest piękna. Niektóre partie smyczków - choćby w arii 'Wir danken und preisen' - natychmiast kojarzą się z najciekawszymi pasażami Koncertów brandenburskich!

Bach - Secular Cantatas, Vol. 8 (BWV 206, 215) - Bach Collegium Japan, Masaaki Suzuki [20-25 maja 2017]


Dwie płyty ze 'świeckiego' cyklu - zacznę od nowszej; świetnej i niezwykle ciekawej, (i tylko 'nieco być może' odrobinę słabszej ... jeśli to słowo nie jest idiotyzmem przy związku Bach-Suzuki...

206 i 215 to kantaty, jakie Bach skomponował na cześć Augusta III. Jednej z nich (215) Jego królewsko-elektorska wysokość raczył nawet wysłuchać do samego końca (z okien jednego z lipskich pałaców, i to w towarzystwie małżonki!). Ponoć królewska para była bardzo kontenta :)

Płytę otwiera kantata 206. Nad nią Bach pracował, gdy w październiku 1734 roku gruchnęła wieść, że August wraz z dworem odwiedzi Lipsk. Pracę przerwał by niemal na jednej nodze napisać kantatę 215. Suzuki gra zatem wedle bachowskiej intencji - niekoniecznie faktycznej chronologii.
Jako że August - na nasze nieszczęście - był także królem Polski, w tę wiernopoddańczą w treści kantatę, wprzęgnięte zostały wątki polskie. Jedną z czterech wykłócających się o Augusta rzek jest Wisła. Nie przeszedł do historii autor tego tekstu - jest pełen typowych dla epoki antycznych odwołań i modnych orientalnych farmazonów, w niewytrzymalnie lizusowskim sosie. Każda epoka miała w końcu swojego "Jana Pietrzaka"; ale wtedy - trzeba przyznać na korzyść- niektórzy przez skromność woleli pozostać anonimowi.
Wszystko to naprawdę jest trzciorzędne wobec bachowskiej muzyki. Że okazja, była jaka była, nikt Bacha nie ograniczał - orkiestrę zestawił smakowicie: trąbki, flety, oboje, timpani. Efektem przepyszny początkowy chór i rozmaite instrumentalne smaczki wplecione w poszczególne arie. Idiotyczne libretto dostało przepiękną i wyjątkowo ilustracyjną muzykę.

Autorem tekstu kantaty 215 'Preise dein Glucke' jest jeden z 'Magistrów' lipskiego uniwersytetu - Johann Christoph Clauder. Jako że dzieło miało uczcić rocznicę wstąpienia Augusta na polski tron, w imieniu nieobecnych poddanych wychwala ono pod niebiosa to wydarzenie. To jest dopiero klasyczny "Pietrzak"! (Przy okazji - rzadko się zdarza tak celnych kilka zdań na temat historii w książeczce do płyty, jak w tym przypadku! Klaus Hofmann - brawo!) 
"Saksoński Piast"?!? Czysty Rymkiewicz po prostu :)
Polityka tamtego czasu wplata się w libretto, nawiązujące do konfliktu z Leszczyńskim, 'francuskich knowań', itp., itd. Raz jeszcze - pal te treści licho - muzycznie i ta kantata jest wyborna!



Bach - Secular Cantatas, Vol.1 (BWV 210, 211) - Bach Collegium Japan, Masaaki Suzuki [20-25 maja 2017]


Długi, piękny, głównie bachowski, weekend. Z muzyką Scheidta i Kuhnaua na dokładkę, by pamiętać "skąd to wszystko".
Na początek dwie płyty, które niczym klamra spinają cykl świecki BCJ - pierwsza i (póki co) ostatnia - ósma. I dwa przewspaniałe soprany w roli głównej: Carolyn Sampson i Hana Blazikova.

O tym, co czuję to Carolyn Sampson, pisałem wielokrotnie. Padam plackiem przed jej śpiewem, uwielbiam od pierwszej płyty i tego niezwykłego koncertu w Warszawie ...
To drugie wydanie tej samej płyty - pierwsze - jasna sprawa - też mam!
Z inną - pasującą do całej serii - okładką; co do reszty - głowy nie dam, muszę sprawdzić.
Wykonanie jest znakomite, płyta jest przepiękna!

Śliczna i przepięknie rozkoszna jest kantata ślubna (BWV 210) - popis solowy CS przez kilkanaście cudownych minut.
W kantacie o kawie (BWV 211) towarzyszy jej Makoto Sakurada - jeden z ulubionych (i częściej wykorzystywanych) tenorów MS.
Setki stron zapisano o przenikaniu się w muzyce Bacha elementów świeckich z sakralnymi. Niczym się specjalnie pod tym względem nie wyróżniał od swoich współczesnych. Po prostu tak się komponowało, takie były czasy. Taki barokowy ... gospel :)
A Bachowi wychodziło to wprost nadzwyczaj udanie! Stąd liczna zapożyczenia z kantat kościelnych w kantatach świeckich .. i odwrotnie. I można tylko ubolewać, że przetrwało ich do naszych czasów ledwo 20. Chyba, że znowu coś się 'cudownie' odnajdzie w archiwach Moskwy czy Kijowa ...
Bo z tych skrawków nie tylko widać jak cudownie swobodnie czuł się JSB w tym świeckim nurcie, ale także można sobie wyobrazić czego nie napisał (a mógłby) i co bezpowrotnie utraciliśmy.