czwartek, 10 maja 2012

Musiques pour les comédies de Molière-M.A.Charpentier - La Simphonie Du Marais, Hugo Reyne [10 maja 2012]


Pychota! Prawdziwa pychota! Coś niezwykle przypominającego nagrania Minkowskiego, czy też stareńkie, acz kapitalne, nagranie "Chorego z urojenia" pod Christie'm. Kawał solidnego - i prześmiesznego -barokowego teatru w wersji audio. Bez chodzenia w ekstrema, jak "Mieszczanin" Dumestre'a .. no, ale tam to jednak był TEATR i pewnie stąd takie, a nie inne środki.

Bruckner - Symhony No. 4 - LSO, Bernard Haitink [9 maja 2012]


Rzecz absolutnie niewiarygodna! Jak można położyć tak genialną symfonię - właśnie tak!
Po pierwsze - grając Brucknera tak, jakby to była jedna ze środkowych symfonii Mahlera.
Po drugie - grając bez cienia emocji, bez grama tego cudownego dramatyzmu, nie zbliżając się ani na centymetr do tego muzycznego absolutu, jakiego Bruckner w tej symfonii dotyka!
Słuchałem i nie mogłem uwierzyć, że to jest naprawdę to samo dzieło, z którego Wand krzesa takie iskry.
Inna sprawa - orkiestra gra płasko i nijako, akustyka miejsca nie robi żadnego wrażenia .. a przecież Wand z Filharmonikami też nagrywał na żywo!
Rzadko to robię ale tym razem ręka mi nie drgnie - wywalam płytę z J3 - na stałe!

środa, 9 maja 2012

Handel HWV 35 - "Atalanta" - Capella Savaria, Nicholas McGegan [9 maja 2012]

Hmmm... Zacznijmy od cytatu z Wiki: "The plot is generally described as thin, with some critics rating it thin in the extreme." :))
Mam do Capella Savaria ogromny sentyment - to była w zasadzie moja pierwsza 'dawna' orkiestra, pierwsze winylowe płyty Hungarotonu z 'dawną muzyką'. McGegan - podobnie - jedne z pierwszych nagrań handlowskich. Ale .. to jest jedna z najsłabszych oper Handla, i wcale nie libretto jest największym problemem. A to nagranie jest najzwyczajniej koszmarne! Wyeksponowane rozedrgane soprany! Bolą uszy, a muzyka jest na tyle mierna, że niczego nie rekompensuje.
I pomyśleć, że dokładnie po 20 latach - to nagranie pochodzi z 1985 roku - McGegan nagrał 'Atalantę' na nowo ze swoją PBO na koncercie w Berkeley.... I jeszcze jeden cytat:

The San Francisco Chronicle raved: “Magnificent… the most vibrant, exhilarating stretch of musical showmanship this organization has offered in many a long season. Not since a decade ago have Philharmonia audiences witnessed a performance so deep, so affecting or so rich in musical splendor… The music is inventive and beautiful throughout… McGegan, a consummate master of this style, led a performance that was at once tender and vivacious, brisk and rhythmically free. .. Even in a cast without a weak link, soprano Dominique Labelle stood out for the grandeur and pathos of her singing in the title role… a breathtaking performance.”

Music ... inventive? ... beautiful???

wtorek, 8 maja 2012

Gaspard le Roux - Pièces de clavessins - Les Cyclopes [8 maja 2012]

Kolejna niezwykła płyta od wytwórni Pierre Verany!
Tym razem jeden z bardziej enigmatycznych, zagadkowych i nieznanych kompozytorów w dziejach.
Poza utworami, które po sobie zostawił praktycznie nic o nim nie wiadomo.

poniedziałek, 7 maja 2012

Armand-Louis Couperin - Pieces de clavecin (1751) - Jean-Patrice Brosse [7 maja 2012]


"Trzeba zawsze słuchać do końca!" - taka nauka na dziś. Po kilku pierwszych utworach - już chciałem poszukać czegoś innego, bo brzmiała to wszystko dosyć przeciętnie. Aż nagle coś się zaczęło dziać, muzyka z dosyć przeciętniej zaczęła brzmieć coraz bardziej ciekawie i intrygująco. A zamykający płytę cykl 'Les Quatre Nations' (prezentujący Włochów, Anglików, Niemców i Francuzów) wręcz genialny!

Przy drugim słuchaniu - w drodze powrotnej - wszystko to brzmiało zupełnie inaczej. I przede wszystkim - BRZMIAŁO! Dawno nie słyszałem tak kapitalnie nagranego klawesynu! Tak głębokich i ciepłych basów, tak fantasycznie przestrzennego dźwięku! Ma się wrażenie, że słucha się tego z głową gdzieś w środku instrumentu! I co naprawdę zastanawiające - basy słychać z tyłu! Coś fenomenalnego!

A-L Couperin za kuzyna miał Francois "Wielkiego", nieco tylko 'mniejszy' Louis - pra-wujem. I w tej trasycji niezwykle mocno jest zakorzeniona muzyka A-L. Zdecydowanie mu bliżej do swoich wielkich poprzedników, niż np. współczesnego mu Rameau czy Balbastre'a.
(Przy okazji - jedna z perełek Wiki: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_French_harpsichordists)

piątek, 4 maja 2012

Handel HWV 34 - "Alcina" - Les Arts Florissants, William Christie [5 maja 2012]



{Już niemal pewne, że tylu płyt, co w lutym, to pewnie już w żadnym miesiącu tego roku na J3 nie odsłucham. Albo jazda rowerem, albo słuchanie... Chyba, że zmienię trasę i zacznę jeździć przez Pole Mokotowskie...}

Zadziwia tempo, w jakim Handel pisał. 'Ariodante' miał premierę 8 stycznia 1735, 'Alcynę' wystawiono - także w Covent Garden - 16 kwietnia. Dwie genialne opery, dwa niekwestionowane arcydzieła. PK podaje 'dziesiątkę' marzeń, których wystawienia, w jakiejś idealnej przyszłości, nie będzie mógł pominąć, żaden teatr... Jest tam i 'Alcyna'.
To piękna "śpiewacza" opera. Z naprawdę niezwykłą liczbą przepięknych i poruszających arii - w końcu mamy tutaj dramat co się zowie! I dużo tutaj znakomitej muzyki - i wcale nie przeskadza, że czasami dobrze już znanej z innych oper GFH. Ale jak wykorzystanej!
Christie sciągnął kobiecą obsadę marzeń: Fleming w roli tytułowej, Graham jako Ruggiero, Dessay jako Morgana. A jak dodać Kathleen Kuhlman (kontralt) w roli Bradamanty - wychodzi nam z tego także opera śpiewaczek.
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie taka sobie jakość nagrania. Świadoma decyzja by nagrać wystawienie na żywo, odbiła się dźwięku. Nagrania dokonano w ciągu pięciu wieczorów w czerwcu 1999 roku, w Operze Paryskiej. I tak, jak pysznie jest słyszeć untuzjastyczne oklaski na zakończenie każdego aktu, jak świetnie oddany jest dramatyzm przedstawienia, technicznie nie jest to wielkie osiągnięcie. Za płasko, za mało przestrzennie, wręcz za cicho.
Pora na jedyną sensowną wersję konkurencyjną - nagranie Hickoxa.

czwartek, 3 maja 2012

Handel HWV 60 - "Hercules" - Les Musiciens du Louvre, Marc Minkowski [3 maja 2012]


"Hercules" na 3 Maja...? No... w sumie... Opowieść o bohaterstwie, poświęceniu i zdradzie - w sam raz na święto polskiej konstytucji. Jest jakaś szydercza analogia między tym sławnym mitem a losem Polski sprzed 220 lat.
Nagranie jest wybitne. Minkowski zebrał kolejny raz przewspaniałą obsadę - von Otter chyba sięgnęła szczytu. Szkoda wielka, że potem już tak wielkiej roli nie dane jej było zaśpiewać .. chociaż słowo "nagrać" jest chyba bardziej właściwe.
Niezwykła - i nie sposób nie dziwić się temu za każdym razem - jest także niesamowita 'erupcja' twórczych mocy Handla. Druga połowa lat 30-tych to 9 oper, z których ledwie 2 można uznać za wybitne. I wtedy GFH zaczyna komponować oratoria i dramaty muzyczne - odchodzi (na szczęście!) od coraz bardziej wtórnej opery włoskiej i próbuje swoich sił - pełną parą jeśli pominąc wcześniejsze próby jak 'Esther', 'Deborah' czy 'Athalia' - w nowym gatunku. I sypią mu się perły jak z rękawa, jedna za drugą.Przez ponad dekadę, rok w rok - a czasem i dwa razy w roku - tworzy arcydzieła.
'Hercules'