wtorek, 26 lipca 2011

Geirr Tveitt - Piano Concertos Nos 1 & 4, "The Turtle" - Bjelland, Austbo, Stavanger SO, Ruud [26 lipca 2011]


Wczorajsza płyta - a może bardziej informacje o poglądach Johansona - sprowokowała mnie poszukania w sieci czegoś więcej. Ale już o Tveitt'cie. Znalazłem bardzo ciekawy artykuł w kompletnie nieciekawym miejscu: http://www.alternativeright.com/main/the-magazine/geirr-tveitt/
Rzut oka na wpisy w części "komentarze" jeży włos podobnie, jak cytat z listu Tveitta. Ale odsyłając takie przypadki do psychiatry - wracam do muzyki. Tveitt to moje wielkie odkrycie sprzed kilku lat - pewnie zaczęło so od pierwszej płyty BIS - 100 Folk-tunes from Hardanger. Nazbierało się aż 12 płyt z jego muzyką - niemal kompletna dyskografia!
Pierwszy koncert jest urzekający - od samego początku, jak tylko pojawia się temat. Urokliwy.
Opowieść o żółwiu z "Gron gniewu" Steinbecka - muzycznie mało ciekawa.
Czwarty koncert - choć czasem ucho strzyże na bardzo ciekawe wykorzystanie instrumentów perkusyjnych - jakoś nie przekonuje.

poniedziałek, 25 lipca 2011

David Monrad Johansen, Johan Kvandal - Piano Concertos - Havard Gimse, Oslo PO, Eggen, Ruud [22 i 25 lipca 2011]

100. płytą miały być koncerty Chopina w nowym nagraniu Barenboima... Coś mnie jednak w piątek po południu zmusiło do wciśnięcia "play" na tej właśnie płycie. Po powrocie do domu te przerażające wiadomości z Oslo. A te naprawdę najgorsze dopiero miały nadejść. Każdy naród ma swoich Griegów i Breivików, Bachów i Himmlerów. Tym drugim zależy na tym, by o nich mówić, by bać się ich i pamiętać. Pamiętać - tak - głównie o ich ofiarach, pamiętać - by nie dopuszczać, by pojawiali się kolejni. Ale mówić już wyłącznie o tych pierwszych - o Griegach. Niech Norwegia kojarzy się dzisiaj z Griegiem, Tveittem .. czy właśnie odkrytymi Johansenem i Kvandalem.
Chociaż ... może Grieg w zupełności wystarczy. Johansen - jak się okazuje - był norweskim nazistą; aktywnie kolaborował z rządem Quislinga - nawet był członkiem Rady Kultury. Tveitt też kryształową postacią nie był http://www.aftenposten.no/fakta/verdenskrig/article674978.ece
Johansen i Kvandal to ojciec i syn! Ta płyta jest zatem jeszcze bardziej wyjątkowa - obydwa koncerty mają tutaj swoją premierę! Kvandal swój skomponował ledwo na rok przed śmiercią - że koncert ojca aż tak długo czekał na swoją .. to chyba wyjaśnia jego wojenny epizod.
A to bardzo ciekawa muzyka - od razu mi się skojarzyła z Tveittem. Jakby z tego samego nurtu czerpana. Grieg w takim ekspresjonistycznym sosie - trochę Strawińskiego, trochę Bartoka - okraszone norweskim folkiem.

czwartek, 21 lipca 2011

Shostakovich - Symphony No. 7 - Kirov Orchestra, Valery Gergiev [21 lipca 2011]



Sława VII Szostakowicza przebrzmiała chyba już zaraz po wojnie. Nie jest to jego najlepsza symfonia - inna sprawa - że skomponował przynajmniej o pięć za dużo. Gdy wybrzmiał jej propagandowy i czysto emocjonalny aspekt - z muzyki pozostało nie tak wiele. Niebywałe wrażenie nadal robi pierwsza część - podobnego przykładu tak budowanego napięcia, tak genialnie nadciągającej grozy - w temacie Inwazji - trudno znaleźć. Nie dziwi długotrwały związek Szostakowicza z teatrem i (zwłaszcza!) z filmem. Co prawda Prokofiev z "Aleksandrem Newskim" byłchyba pierwszy (muszę sprawdzić). Gergiev prowadzi znakomicie swoją orkiestrę - bardzo dobra interpretacja.

Shostakovich - Symphonies No. 5 & 6 - Kirov Orchestra, Valery Gergiev [20-21 lipca 2011]


Ależ ja symfonii Szostakowicza dawno nie słuchałem! I pomyśleć, że mam ich komplet (niemal) na radzieckich winylach w piwnicy .... i że słuchałem ich kiedyś na okrągło...
Dobry moment na powrót. O specjalną oprawę postarała się aura ... gdy słuchałem V symfonii, niebo nad Warszawą wyglądało tak:
Burza widziana ze Starego Miasta. Zdjęcie od czytelniczki
jeszcze nie padało, z jednej trony te chmury i - póki co - bezgłośne błyskawice; z drugiej - niemal słoneczne niebo. Niemal jak symbol ... może bardziej pasujący do VII, ale jeśli przestudiować los DS w czasie, gdy pisał V, los Rosjan ... chwyta za gardło.
V jest genialna, po prostu zapierająca dech w piersi. I to jest świetne wykonanie.
VI jest całkiem inna w wymowie - wierzyć się nie chce, że powstała jesienią ... 1939 roku... pierwsze wykonanie miała w listopadzie. Ciekaw jestem co Szostakowicz myślał o ówczesnym aliansie sowiecko-niemieckim ... jak go odbierał, czy oczekiwał wielu lat pokoju i promiennego rozwoju swojej sowieckiej ojczyzny? czy miał nadzieję, że Stalin poluzuje, że Rosjanie będą mogli w końcu normalnie żyć?
Bo trochę tych oczekiwań w VI słyszę ... i stąd pewnie wstrząs znany z pierwszej części VII "Leningradzkiej"...

Les Grandes Eaux Musicales de Versailles 2008 - Les Talens Lyriques, Christophe Rousset [19-20 lipca 2011]


Perełka - i szkoda wielka, że tylko składanka. Wybór z "Perseusza" i "Rolanda" Lully'ego, "Venus i Adonis" Desmarest'a; plus zakończenie z Porpory. Tyle na mojej cyfrowej wersji - na CD ponoć pojedyncze utwory Rameau, Glucka. Tam 28 - u mnie 25 .... Chyba ... chyba, że na wersji cyfrowej z czterech otwierających uwertur (m.in "Nais" i "Zais") zrobiono jedną! A ja - gamoń - nie rozpoznałem...
Inna sprawa - ni cholery nie pamiętam SKĄD ja to mam ... może to wcale nie zakup ... choć za zakupem przemawia okładka.
Piękna płyta - treściwie pokazuje drogę, jaką Rousset doszedł do "Bellerophon'a" - mojej płyty roku bez dwóch zdań.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Dvorak - Symphonies Nos 7 & 8 - Antal Dorati, London Symphony Orchestra [15-18 lipca 2011]

Wybitne! Wielkie! Polecone przez nieocenionego PK - strzał w samo serce. Nagrania historyczne niemal - 59. i 63. rok - ale brzmi rewelacyjnie! Granie całkiem nie z tej ziemi - szczególnie w 7. symfonii. Robota techników - zarówno nagrywających oryginalne "master tapes", jak i tych, którzy przenosili je na CD - bajeczna. Cudo nie płyta.


piątek, 15 lipca 2011

Chopin - Piano Concertos 1 & 2 - Murray Perahia, Zubin Mehta [14-15 lipca 2011]



Wielka płyta! Nagranie na żywo - z Mann Auditorium w Tel Avivie z  lutego 1989 roku - Mehta prowadzi Israel Philharmonic Orchestra. Perahia ma 42 lata ... wcześniej słuchany KZ - 22.... Inna sprawa - na okładce MP wygląda też na 22 :)
Gra cudnie - obydwa koncerty! Z tyłu głowy mam tę bajeczną płytę Argerich z Dutoit (po weekendzie) - do tej pory chyba mój ulubiony komplet koncertów. Perahia & Mehta są tuż obok. Tutaj nie sposób się do czegokolwiek przyczepić - absolutny wzorzec!