czwartek, 22 czerwca 2017

Misz-masz kompletny: Brahms, Tchaikovsky, Bach aranżowany .... [22 czerwca 2017]




Nie będę ukrywał, że z dwóch wykonywanych na tej płycie symfonii, 4-tą Brahmsa stawiam ponad 5-tą Czajkowskiego. To jest moja symfoniczna top 5, jeśli nie top 3...
Nagrania z różnych epok wręcz - Brahms z maja 1961, Czajkowski - z listopada 1982.
Praga Digital dołożyła podtytuł: "The Accomplishment of the Romantic Symphony 1885-1888".




Ooo.... od pierwszych minut tej płyty wyobrażam sobie uśmiech na twarzy (nieodżałowanej!) Elżbiety Chojnackiej... I wcale nie tę przekorno-zadziorną (i intrygującą!) okładkę mam na myśli!

środa, 7 czerwca 2017

"Viaggio a Venezia" czyli muzyczna podróż w czasie do Wenecji w trzech odsłonach [2-14 czerwca 2017]




Na początek kolejny z moich ulubionych zespołów - Rare Fruits Council pod wodzą Manfredo Kraemera. Nagranie z września 2010 roku, wydane w roku następnym przez Editions Ambronay.
Zaczynam nieco wbrew chronologii - płyta kolejna powinna raczej być na tym miejscu - ale, co tam, niech i tu będzie ekstrawagancko. Bohaterów jest trzech - niemal sprawiedliwie obdzielonych miejscem na płycie - Rosenmuller, Stradella i Legrenzi. Wszystkie utwory powstały niemal w tym samym czasie - na przełomie 8 i 9 dekady XVII wieku.
Piękna, niezwykle refleksyjna, miejscami wręcz melancholijna, muzyka, która tutaj znajduje sobie najlepszych możliwych wykonawców. Lekkość grania i jednoczesna niezwykła, wielowymiarowa głębia interpretacji - jak znaki rozpoznawcze MK i kolejnych składów, którym przewodzi.


Zapowiada się nieco dłuższy od planowanego pobyt w tej Wenecji. Po znakomitej płycie RFC przyszła pora na równie dobrą i chyba jeszcze ciekawszą. A kolejna z tej serii - "Viaggio a Venezia" - wcale od tych dwóch nie odbiega, a swoim programem rewelacyjnie całość domyka. Zanosi się słuchanie do końca weekendu....
Pora na kilka słów o przedniej płycie renesansowego wcielania Capriccio Stravagante "Venezia Stravagantissima. Balli, canzone e madrigali 1550-1630". Tytuł precyzyjnie opisuje zawartość, można sobie wyobrazić, że właśnie wchodzimy na bal o Doży, władającego Wenecją w czasach - niemal idealnie - Monteverdiego (1567-1643).
Ze wstydem sobie przypominam, jak fatalnie odebrałem pierwszą usłyszaną płytę Skipa Sempe - tę 'wersalską', gdzie jeszcze więcej można było usłyszeć, obecną tutaj śladowo, Guillemette Laurens.
Wtedy, oj, ze 20 już chyba to lat, po prostu jej nie zrozumiałem. Jeszcze do niej, i chyba tej muzyki, nie dojrzałem :)
Dostajemy fantastyczny przegląd form, stylów, nastrojów; utwory tych dobrze znanych - jak Orazio Vecchi czy Giovanni Gabrieli; ja i tych mniej - Giorgio Mainerio, Giovanni Picchi czy Floriano (nomen omen) Canale. Niezwykle ciekawa rzecz - i charakterystycznie dla Alphy - wydana wręcz misternie!


To otwierająca płytę handlowska Sinfonia - niczym żywcem przepisana z manuskryptu jednego z koncertów na fagot Vivaldiego! Ależ cudo!
Ale cała ta płyta to cudo! Naprawdę znakomita! I pomyśleć, że kompletnie nie kojarzę tych wykonawców .... A grają przednio!
Handel na (bardzo) dobry początek, a potem dosłownie korowód znakomitych koncertów, sinfonii i uwertur - Albinoniego, Porpory, Caldary, Benedetto Marcello, Gaspariniego i Hasse'go.
Trzy - jakże różne płyty - a łączy je jedno (poza Wenecją, rzecz jasna!): że zaraz po kolejnym odsłuchaniu, mam ochotę puścić każdą z nich od początku!
Co ciekawe, bo z instytucją Ospedale zwykł się kojarzyć przede wszystkim Vivaldi, pracowali w nich także Gasparini (w tym samym co AV), Porpora (O. di Gesu) i Hasse (O. di Santa Maria dei derelitti). Naprawdę, świetna płyta. I niezwykle ciekawy tekst w środku pióra samego Molardi'ego.
I - last but not least - te wiole! (Ale tego trzeba posłuchać!)

piątek, 2 czerwca 2017

"Venezia, 1625. Sonate concertate in stile moderno" - Maurice Steger & Ensemble [2-7 czerwca 2017]




No dobra, skoro się rzekło, trzeba sprawdzić te podobieństwa i różnice.
Sprawdzanie - nadzwyczaj wnikliwe - zajęło mi dobrych kilka dni!
Znakomita, błyskotliwa i kapitalnie zagrana płyta. A kto tutaj nie gra??
Hille Perl, Lee Santana, Sergio Ciomei - z ewidentych gwiazd pierwszej wielkości :)
W programie - identycznie gwiazdorskim - Fontana, Uccellini, Storace, Merula, Rossi, Castello.
Wenecjaninem z urodzenia wśród nich wszystkich był tylko Castello. Można śmiało powiedzieć, że postali Wenecjanami się stali za swoje niepoślednie muzyczne zasługi. Inna sprawa, że w tamtym czasie niemal wszystkie działa muzyczne drukowane były w Wenecji (ot, choćby działa bohaterów niedawno opisywanych "zygmuntowskich" nagrań The Sixteen).
Płyta jest niemal autorskim przedsięwzięciem Stegera - to on dokonał instrumentacji i opracował wybrane utwory. A było co opracowywać, bo spora część z kompozycji w oryginale była przeznaczona na skrzypce!
Zestaw instrumentów na których sam gra jest imponujący! Tenorowe, sopranowe, sopranina - doliczyłem się ośmiu! Większość to kopie inspirowane instrumentami Silvestro Ganassi'ego. Ale nie on jeden przebiera i wybiera w instrumentach - Naoki Kitaya gra na pozytywie i dwóch różnych klawesynach; niemal podobnie Sergio Ciomei; Thomas Boysen - na teorbanie i gitarze; Sabrina Frey - na trzech a Stefan Temmingh - na dwóch różnych fletach prostych; Christian Beuse obsługuje trzy dulciany!
Dzieją się na tej płycie rzeczy naprawdę znakomite; co kilka minut mam ochotę kolejnego utworu wysłuchać od początku - przepyszna zabawa. Pereł i perełek na tej płycie to wprost jedna za drugą.
Zjawiskowe nagranie dla każdego zakręconego na punkcie fletów prostych, pozycja obowiązkowa dla każdego.
{i ta szalona Ciaccona wplatana tu i ówdzie, niemal jak motyw przewodni :)}


Alessandro Scarlatti - Toccate per cembalo - Rinaldo Alessandrini [2-7 czerwca 2017]



Ho! Ho! Ale niespodzianka! Niezwykle ciekawa płyta!
Chociaż raczej dla tych, którzy niejeden już klawesyn słyszeli...
To bardzo specyficzny instrument, bliższy jednak klawikordowi niż klawesynom francuskim czy flamandzkim. Trzeba wziąć głęboki wdech i jakoś znieść ten niemal tupot w tle. Który czasem przeszkadza w słuchaniu. Warto, bo muzyka jest bardzo ciekawa i hojnie wynagradza wszelkie "niedostatki" techniczne.
To nagranie z czasów gdy Rinaldo Alessandrini znany był głównie jako klawesynista a nie dyrygent Concerto Italiano - jednego z najlepszych zespołów ostatnich lat. Płyta jest reedycją (2010) oryginalnego wydania z 1992 roku! Ten nieco 'nieszczęsny' instrument to klawesyn Franciscusa Debbonisa z roku 1678.
Scarlatti Ojciec całe wieki pozostawał w cieniu swojego syna. Rzeczywiście, dopiero ostatnie lata przyniosły renesans jego twórczości. Ponad 100 oper! 800 kantat!!! Nawet jak na standardy epoki - liczby zwalają z nóg. Miał AS szczęście do prawdziwych mecenasów - objęty patronatem panujących w Toskanii Medyceuszy (Ferdynanda) nie musiał zbytnio troszczyć się o byt. A mirem wśród współczesnych mu muzyków cieszył się olbrzymim.
Próbował AS swych sił na różnych muzycznych polach - także komponując na klawesyn. Instrument już wtedy (przełom XVII i XVIII wieku - co za czasy!) - przez niektórych uznawany za nie tyle może 'przestarzały' co raczej 'ograniczony'. Na instrumentalny piedestał wspinały się bowiem skrzypce.
Klasycznie włoski, nawiązujący do tradycji wielkiego Frescobaldiego, można by powiedzieć: "konserwatywny" ... ale jak słucham kolejny raz początkowej toccaty 'd'ottava stessa' to wszystko słyszę ale nie jakikolwiek konserwatyzm! Ileż tam pomysłów, karkołomnych łamańców, zmian temp, nastrojów! O wplecionych w nią wariacjach na temat La Folia nie wspomnę!

Fantastyczna ta neapolitańska odnoga większej muzycznej wyprawy do Wenecji - kopie manuskryptów tych dzieł odnalezione zostały w jednej z bibliotek tego miasta.
Znakomita i arcyciekawa płyta!

środa, 31 maja 2017

"Recordare Venezia" - Ingeborg Christophersen, Barokkanerne [27-31 maja 2017]


Kapitalna, przeurocza i niezwykle inspirująca płyta!
Bardzo sprytnie dobrany i ułożony program (na wiosnę 2018 jedziemy do Wenecji!), w lwiej części utwory kompozytorów weneckich, lub z bardzo blisko Wenecją związanych.
Wszystkie nazwiska dobrze znane ale jak bardzo warte odświeżenia! Marini, Uccellini, Castello, Legrenzi, Bassano, Galuppi! Dwa tygodnie przesłuchiwania bibliotek Spotify!
I - postać numer jeden płyty - Vivaldi.

Niebezpiecznie podobny pomysł na płytę, jak u Maurice'a Steger'a i jego "Venezia 1625" (Harmonia Mundi). MS jednak mógł sobie pozwolić na jeszcze więcej repertuarowej odwagi - supergwiazd jak AV na jego płycie nie ma. (Powinienem to nagranie gdzieś mieć - poszukam, posłucham i napiszę.)

Barokkanerne zasłużenie dołącza do grona moich ulubionych (w miarę) nowych i młodych zespołów.
Pięknie grają, LAWO znakomicie to nagrało - w flety proste to chyba najtrudniejsze do nagrywania instrumenty.

środa, 24 maja 2017

Johann Kuhnau, Vincenzo Albrici - Sopran Cantatas - Barbara Christina Steude, concerto con voce, Jan Katzschke [2025 maja 2017]




Johann Hermann Schein - "Ich will schweigen" - InAlto, Lambert Colson [20-31 maja 2017]


Łatwym życiem los JHS nie poszczęścił ... (https://en.wikipedia.org/wiki/Johann_Schein) wręcz przygnębiająca jest ta krótka lektura...

Za to ta płyta jest jedną z najciekawszych i najpiękniejszych, jakie w ostatnich tygodniach słyszałem!
Tak dobrą, tak intrygującą, że będę do niej wracał kilka razy w ciągu najbliższych dni. (Z J3 już ją skasowałem - bo niczego innego bym nie słuchał!) I przez nią - dzisiaj od południa słucham na Spotify Scheina! A jest tych płyt naprawdę całkiem sporo!

A! Gwoli ścisłości - nie sam jeden Schein na tej płycie! Ma w końcu tytuł "Johann Hermann Shein and the Leipzig Stadpfeifer Tradition"! Zatem mamy pojedyncze utwory kompozytorów reprezentujących następne pokolenia - Johanna Kriegera (1652-1735), Heinricha Bacha[!] (1615-1692), Gotfrieda Reiche (1667-1734), Johanna Schelle (1648-1701), Heinricha Scheidemanna (1595-1663) ... i jeszcze jednego Bacha na koniec - Johanna Sebastiana!